Polska „Czarna owca”- czyli: jak ja lubię zaskoczyć się pozytywnie w kinie
Właściwie to mam jakieś takie wewnętrzne opory przed polskimi filmami szumnie nazywanymi komediami wszechczasów i takie tam. Bo się nacięłam już nie raz. A teraz w jesienny sierpień nastąpił wysyp…
