„Żyj dwa razy, kochaj raz” – ach te filmowe zimowe wieczory…
Emilio- profesor matematyki, wdowiec, uwielbiający sudoku i swoje codzienne rytuały dowiaduje się, że najpierw aktywna przestanie być jego część mózgu odpowiedzialna za pamięć chwilową- za to, co tu i teraz, potem ta, która odpowiedzialna jest za rozwiązywanie problemów, a w następnej kolejności zaczną obumierać komórki odpowiedzialne za pamięć długotrwałą. I wtedy nie będzie pamiętał już nic. Wyrok. Alzheimer.
I kiedy nie ma już wiele do stracenia stawia sobie jeszcze jeden jedyny cel- musi spotkać się ze swoją młodzieńczą miłością, której to tej miłości nie wyznał. I jeżeli nie wykorzysta tego krótkiego czasu, jaki mu pozostał, nie wyzna już nigdy, bo po prostu zapomni. Dzięki Bogu w pobliżu krąży „oblatana” w internecie wnuczka, która wprowadza dziadka w wirtualny świat i pomaga znaleźć okolice, w których może mieszkać rzeczona miłość. Uzbrojony w taką wiedzę dziadek- nie bez przeszkód- wyrusza na spotkanie z pierwszą i największą miłością swego życia.
W tym filmie jest tyle śmiechu co i wzruszenia. Kino hiszpańskie, cudownie zbudowane postacie, trudny temat strasznej choroby, ale podany w sposób lekki. A na planie pierwszym- po prostu drugi człowiek. Obejrzyjcie więc koniecznie z tym drugim człowiekiem przy boku, bo najpiękniejsze co nas może spotkać to wspólna radość i wspólne poruszenie w serduchu.
Zobaczcie koniecznie na Netflix. Ania dzięki za polecenie:)
