Korczula rozczula

Co laska- pozwólcie, że raz jeden sama siebie tak nazwę:) która nie przepada za wodą, a wręcz boi się głębokości powyżej najszerszej części ciała, a w dodatku w stroju kąpielowym wygląda tak bardzo przeciętnie, może napisać o urokach Korczuli? No informuję niniejszym, że dostrzega, docenia i może, bo chyba szuka mocniej i widzi bardziej nie mocząc się ciągle w wodzie haha.

Korczula mnie rozczula. To było pierwsze, co przyszło mi na myśl, kiedy po 17 latach pobytów wakacyjnych w innych miejscach wracamy na wyspę. Ja zaraz też napiszę dlaczego rozczula oczywiście. Ale najpierw kilka słów celem ogólnym.

Wyspa Korczula mała nie jest- ponad 40 km długości. I ma wiele takich miejsc, gdzie serducho bije zdecydowanie szybciej. Stolicą Korczuli jest… Korczula. Takie małe cudne miasteczko, zwane przez wielu małym Dubrownikiem, ale głośno o tym mówić nie można, bo podobno mieszkańcy obrażają się za takie porównania.

Dzisiaj będzie tylko o stolicy.  

To tutaj wejdziemy na mury obronne, które tak postawili, żeby do środka starego miasta tylko ciepły wiatr docierał, a zimny je omijał. No i zobaczymy jachty, które każdy z nas chciałby mieć na wyłączność.

To tutaj pogubimy się w maleńkich uliczkach szerokości jednego, no może dwóch człowieków, z praniem, roślinami i urokiem nie do opisania.

To tutaj podobno urodził się Marco Polo- podróżnik, który dotarł do Chin, a jak zaczął o tym opowiadać i to, co odkrył spisywać, ludzie chłonęli historie, a eksperci, którzy nigdy tam nie byli- podważali. Wyśmiano go nawet pod koniec życia, a ksiądz na łożu śmierci prosił go, aby przyznał się, że pozmyślał. I do końca się nie przyznał, bo powiedział, że on nawet połowy tego nie opisał, co widział. Tak więc Korczula w wielu miejscach poświęcona jest temu podróżnikowi. Ale Wenecja też twierdzi, że on jest ich. Nikt nic do końca nie stwierdził, a legenda się tworzy.

I tak w temacie legendy i jej tworzenia się. Kiedy odwiedzamy dom, w którym rzekomo urodził się Marco Polo, w pewnym momencie Kamila stwierdza, że w takich miejscach można ludziom wmówić wszystko. Bo na przykład można powiedzieć, że tutaj oto nasz główny bohater pisał list do ukochanej. I ludzie już wiedzą i to kupują. Pokiwaliśmy głowami zgodnie. Towarzystwo, które przyszło chwilę później słyszało tylko końcówkę wypowiedzi Kamili. Schodząc po schodach doszły nas słowa jednego z turystów: „I w tym miejscu Marco Polo pisywał listy do ukochanej”. I dotarło do nas, że to my sami również tworzymy legendy. I że w związku z tym odpowiedzialność na nas duża spoczywa haha.  

Dlaczego Korczula rozczula? Bo słyszysz cudowne cykady, patrzysz w dal i widząc wysepki czujesz totalne odrealnienie, smakujesz najlepszych arbuzów świata. Bo chodzisz po cudownie wąskich uliczkach i ciągle Ci mało i mało. Taka odwzajemniona bardzo czułość, która jeszcze długo po powrocie posiedzi sobie we mnie. 

Uściski od nas:) 

Ten post ma 5 komentarzy

  1. Anonim

    Faktycznie „rozczula”! Może i mnie kiedyś rozczuli na żywo, bo nigdy nie byłam w Chorwacji i chciałabym tam być.

    1. Magda i Tomek

      „Jeśli czegoś bardzo pragniesz, to cały wszechświat sprzyja potajemnie Twojemu pragnieniu” Coehlo. Czyli rozumując wprost- nie ma rzeczy niemożliwych? życzę jak najszybszego odkrywania Chorwacji?

  2. Alina

    Po takich opowieściach??? No cóż trzeba jechać kochani???

Skomentuj Alina Anuluj pisanie odpowiedzi