Jest sobie naukowiec- astronom (w tej roli Leonardo di Caprio), który wraz ze swoją doktorantką odkrywa, że ku ziemi zbliża się ogromna astroida, która ją zniszczy. Za około sześć miesięcy przestanie istnieć wszystko. Z ogromnym przerażeniem udają się do Białego Domu, aby powiedzieć o nadchodzącej katastrofie. Cóż tam zastają? Panią prezydent (Meryl Streep), która skoncentrowana jest tylko i wyłącznie na nadchodzących wyborach i podniesieniu słupków popularności oraz debilnych doradców, którzy koncentrują się przede wszystkim na poklepywaniu pani prezydent w obojętnie które ramię i szukaniu możliwością na zgarnięcie ogromnego szmalu. Jest jeszcze wielki biznesmen, który uważa się za Boga na tym świecie i wie, że sponsorując prezydentową może wszystko.
Bezsilni naukowcy próbują dotrzeć do masowej opinii, aby uzmysłowić powagę sytuacji. Trafiają do studia telewizyjnego, gdzie wszystko podane mam być w sposób łatwy i płytki z głupimi komentarzami prowadzących. Statystyki po programie pokazują, że dużo więcej kliknięć było podczas rozmowy z Arianą Grande, która publicznie godziła się ze swoim chłopakiem. Więc tutaj też odpadają.
W międzyczasie widzowie reagują hejtem na naukowców. Pokazują się memy, internet szaleje w obrażaniu doktorantki, ona sama wbrew sobie podpisuje dokumenty, że już nigdy nie będzie szerzyła takich informacji. A Leonardo w tym czasie zmienia się w zupełnie innego człowieka łamiąc chyba wszystkie swoje zasady. To jest dopiero początek. Resztę zostawiam Wam do odkrycia.
Na początku myślałam sobie, po co mam oglądać film z serii głupich komedii albo katastroficzny, w którym jednostka ludzkość uratuje. Tyle tego już było. Temat taki sobie. Ale coś mnie podkusiło. I powiem Wam tylko tyle, że nie ma w tym filmie ani jednego, ani drugiego. Ten film trzeba zobaczyć, uśmiechnąć się, kiedy jest ku temu sposobność i mocno pochylić głowę nad całością. Bo to jedna wielka opowieść o naszym świecie, durnocie, która towarzyszy nam na co dzień, o naszym braku refleksji i podążaniu za fałszowanym przekazem medialnym jak baranki za stadem. Przełóżcie to sobie na kryzys klimatyczny, albo na koronawirusa. Albo na inną sytuację na świecie, o której autorytety alarmują, a my sobie dalej słuchając lokalnych mędrców olewamy wszystko.
Do obejrzenia na pewno z młodzieżą, bo rewelacyjny potem temat do rozmowy. I masz wybór- możesz popatrzyć w górę i zobaczyć, że astroida już tuż, tuż, a możesz posłuchać ich jak krzyczą: „Patrz przed siebie” i nie zauważyć oczywistości.
Bardzo polecam😊

Właśnie obejrzałam. Bardzo mądry film, o tym, jak jesteśmy zakłamani, opętani robieniem kariery, płytcy, głupi, podważający autorytety naukowe. Świetnie pokazany świat wielkiej polityki, mediów, popkultury, hejtu w Internecie. Też miałam skojarzenie z pandemią i ociepleniem klimatu. Myślę, że za jakiś czas obejrzę raz jeszcze, żeby skupić się na szczegółach, a nie tylko odbiorze całości. Dzięki, Magda, za polecenie.
Aniu, opinia w punkt! Za jakiś czas również wrócę do tego filmu:)