Do gospody nad Tamizą, w której po znojach codziennego życia gromadzą się hulaszcze i pijacy, trafia poraniony mężczyzna z dzieckiem na ręku. Mężczyzna ma poważne rany na twarzy i głowie, traci przytomność, ale ma szanse na przeżycie. Za to dziecko- około czteroletnia dziewczynka- wydaje się nie żyć. Gospodyni posyła po kobietę, która umie leczyć. W gospodzie wre. Każdy inaczej odbiera to, co widzi i dopisuje ciąg dalszy wydarzeń. W pewnej chwili okazuje się, że dziewczynka jednak żyje. Ale nikt nie wie, kim właściwie jest. A domysłów – mnóstwo, bo owego czasu zaginęły w tym regionie trzy dziewczynki. Więc i domniemane rodziny znajdują się szybko.
Właśnie w ten sposób rozpoczyna się ciąg przedziwnych zdarzeń, które powoli budują napięcie i nie pozwalają spać w nocy. Przepięknie napisana, bardzo plastyczna, tak trochę na pograniczu jawy i snu, zabobonów i przedziwnych legend, którymi ludzie żyją od lat.
W podsumowaniu ogólnym- czytelnik płynie po książce, jak Tamiza, nad którą rozgrywa się cała akcja. Tytułowa rzeka decyduje o losach mieszkańców terenów przybrzeżnych, nadaje rytm ich życiu, jest zarówno ich szczęściem jak i nieszczęściem. Wiktoriańska Anglia z końca XIX w. osnuta mgłą i jakąś taką przedziwną tajemnicą. Przez jakieś trzy- cztery wieczory przeniesiesz się do zupełnie innego świata. Bardzo polecam taką wycieczkę
