„Wielka samotność” Kristin Hannah

Amerykańska rodzina. On weteran wojenny, jeniec podczas wojny Wietnamie. Ona oddana i czekająca żona, znosząca wszystko chyba z miłości, a może i strachu. Ich córka- dziecko, które po prostu chce przeżywać dzieciństwo. On po swoich traumatycznych przeżyciach nie może sobie znaleźć miejsca nigdzie. Postanawia uciec z rodziną tam, gdzie nie dociera zbyt dużo ludzi, więc może duchy przeszłości również nie. Przenoszą się na Alaskę. Totalnie nieprzygotowani na nic, co z nią związane- na zimę, na robienie zapasów, na zmianę ubioru i niedźwiedzie koło pseudo-domu. I właśnie tam zaczynają żyć od nowa i zupełnie inaczej.

Dawno nie zarwałam przez książkę nocy. A tutaj po prostu musiałam doczytać do końca. Mimo, że początek nie zapowiada takiej nawałnicy emocji, w połowie człowiek „wsiąka” i koniec. Smutek dominuje, ale nie dołuje. Innymi słowy- nie wciągnie Cię w dół w jesienne wieczory, ale ileż uczuć wszelakich i przeżyć dostarczy… Bardzo polecam. Dla mnie rewelacja.

Dodaj komentarz