„Czasami kłamię” Alice Feeney

Amber leży w szpitalu. Jest w śpiączce. Miała wypadek. Niewiele pamięta. Za to słyszy, co mówią przebywające obok niej osoby. I rozumie coraz więcej, bo wraca pamięć i wspomnienia. To jest teraz.
Jest jeszcze historia chwilę wcześniej i historia sprzed lat. Wszystko przeplata się ze sobą pokazując jak i dlaczego doszło do tylu zdarzeń.

Kurczę, trochę tych thrillerów już przeczytałam, ale ten jest naprawdę dobry. Na początku myślałam- to już było. Przewidywalne. Wiadomo, jak się skończy. Takie wrażenie ma się tylko do momentu, kiedy jest się pewnym, że teraz przecież musi nastąpić to, co oczywiste. I oczywiste nie następuje. Oj wodzi nas za nos autorka jak pierwszaków. Zwroty akcji, jak dla mnie zupełnie nieprzewidywalne, a zakończenie- nawet do tej pory nie wiem, czy to tylko moje zrozumienie całości, czy jednak autorka co innego miała na myśli.

Polecam na góra dwa wieczory. Wciąga. Od pewnego momentu nawet bardzo.

Dodaj komentarz