„Życie na pełnej petardzie. Czyli wiara, polędwica i miłość” ks. Jan Kaczkowski, Piotr Żyłka

„Nie da się uciec od myślenia o własnej śmierci będąc śmiertelnie chorym. Zresztą ze śmierci trzeba żartować, bo gdyby śmierć była śmiertelnie poważna, toby nas zabiła”

W takim duchu utrzymana często rozmowa Piotra Żyłki z ks. Janem Kaczkowskim- niestety już nie żyjącym. Trochę humoru, czasami wręcz absurdalnego, ogromny dystans do siebie i jeszcze większa mądrość bijąca z jego wypowiedzi.

Księdza Kaczkowskiego większość poznała lepiej we wzruszającym filmie „Johnny”. Wraz z wyświetleniami filmu ksiądz Jan stał się pośmiertnie bardzo popularny. Książki z jego wypowiedziami i spisy rozmów z nim odbytych podbiły wszystkie księgarnie, mimo, że wydane były już znacznie wcześniej. I dobrze. Dobrze, że tak mądry człowiek przemawia do nas również po śmierci.

O czym jest ta książka? O całym życiu księdza Jana. O jego domu rodzinnym, edukacji, o tym jak odkrył powołanie i je rozwinął, o seminarium, kapłaństwie. Ksiądz bez ogródek opowiada historię swojej choroby, mówi o swoim sumieniu, kościele i bioetyce. Ale centralna rola jego wypowiedzi to zawsze jego „dziecko”, czyli hospicjum w Pucku (zresztą kupując tę książkę 50% jej ceny zostanie przekazane na rzecz hospicjum).

Jak to wszystko powiedziane jest wprost, bez ogródek, tam, gdzie trzeba pokryte faktami naukowymi, ile mądrości życiowej i dobra bije ze spostrzeżeń księdza i jego filozofii życiowej, tego nie da się w żaden sposób zmierzyć. I choć nie zgadzam się dokładnie ze wszystkimi tezami księdza, szanuję bardzo to, że podane są one w sposób niezwykle szanujący rozmówcę i jego- być może- odmienne zdanie.

Jako, że to rozmowa, a do tego podzielona na działy tematyczne, czyta się ta książka sama. Czasami tylko trzeba odłożyć ją cichutko na bok i pomyśleć o tym, co właśnie przeczytaliśmy. W tym właśnie ogromna jej wartość. Polecam bardzo.

Ocena:
9/10

Dodaj komentarz