„Zjadaczka grzechów” Megan Campisi

May ma 14 lat. Żyje w XVI- wiecznej mrocznej i brutalnej Anglii. Jest głodna, brudna i sponiewierana. Kradnie bochenek chleba, żeby przetrwać. Niestety złapana na tym uczynku zostanie wrzucona do lochów i ma czekać na wyrok sędziego. Może być on różny- od pouczenia po śmierć męczeńską.

Pierwszego dnia nie zapada żaden wyrok dotyczący May, wszystkich innych kobiet tak, podobny scenariusz rozgrywa się w kolejne dni. May nie rozumie tego, dopytuje nawet, czy będzie stracona, czy musi odpracować kradzież, ale nie otrzymuje żadnej odpowiedzi. Do dnia, kiedy sąd wydaje na nią najgorszy z możliwych wyroków- May zostanie od tego dnia zjadaczką grzechów. Oznacza to, że będzie wysłuchiwała grzechów osób umierających, wyznaczała, co musi zjeść, aby grzechy te mogła przejąć, a po śmierci zjadała je w obecności zmarłego i jego rodziny. Już nigdy nie otworzy ust, żeby mówić coś innego niż formułkę przypisaną do tego rytuału. A ludzie będą się do końca życia odwracali od niej, bo wiedzą, że patrząc na nią dopadnie ich nieszczęście. Nie ma nic straszniejszego, niż stanie się taką osobą.

Jak May odnajduje się w nowej roli i co wiąże ją z dworem królewskim, na którym pełno jest intryg, zawiści i zła, to już musicie doczytać sami, jeśli nabierzecie na to ochoty.

A jeśli rzeczywiście jej nabierzecie, to musicie wiedzieć, że: 1. W tej książce jest smród zgnilizny, fetor ulic, zapach krwi, brud i obrzydzenie. 2. Nie ma w niej szybkiej sensacji, więc może być dla niektórych nudna. 3. Zawód zjadacza grzechów istniał naprawdę. Wywodzi się z Anglii, a jego spuścizną jest stypa podczas których jemy pokarmy ku czci zmarłej osoby https://wielkahistoria.pl/makabryczny-rytual-bez-ktorego…/

Dla wszystkich tych, którzy polubili „Pachnidło”, „Tulipanową gorączkę”, „Miniaturzystkę” zdecydowanie „tak”.

Dodaj komentarz