Zacząć trzeba od tego, że babski wyjazd na weekend to coś cudownego. Pełny luz i luz i luz. Orla z Kate, nie pierwszej już młodości, bo z czterdziestką na karku, ale wciąż jeszcze niczego sobie, postanawiają po kilku latach przerwy wznowić swoją tradycję wyjazdową. Orla- świeżo upieczona mamuśka jest pełna obaw, czy powinna zostawić małą z mężem. I pełna wątpliwości, czy to już jest ten czas na takie wyjazdy, bo tu jeszcze mleko z piersi kapie i fałdki na brzuchu nie małe. A jednak wspominając stare wyjazdy dochodzi do wniosku, że jedzie.
Kate takich wątpliwości nie ma. Jest sama, już prawie po rozwodzie, ale ciągle jeszcze z kartą kredytową męża. Żyć- nie umierać. Chce się bawić, używać i czuć, że naprawdę żyje.
Pada na Lizbonę. A w Lizbonie fajny apartament, taki z jacuzzi nawet- w końcu były mąż Kate nieświadomie płaci. I plany na zwiedzanie, jedzenie i zabawę.
I pierwszy wspólny wieczór po latach. Pub, dwóch jakże przystojnych mężczyzn, zamroczona i chcąca odpocząć Orla i gotowa używać na całego Kate. Mało tego obaj lądują w ich apartamencie. I w tym momencie Orli urywa się film. Budzi się dopiero rano z potwornym kacem. Apartament hmm w nienajlepszym stanie, a Kate nie ma. Czeka, szuka- nie ma. I w ten sposób zaczyna się poszukiwanie zaginionej przyjaciółki w obcym mieście i z obcymi zupełnie ludźmi.
Hmm pomysł jako temat główny historii całkiem fajny. Tym bardziej, że ja kocham takie inicjatywy jak babskie wyjazdy. Co prawda dobrze, żeby w realu z tego żaden kryminał nie wyszedł, ale my przecież tutaj o fikcji mówimy. Do tego jeszcze Lizbona- tylko pomarzyć… Skoro thriller to powinno być thrillerowato. Było w miarę przewidywalnie. Orli jako bohaterka- mdła i popełniająca błąd za błędem. Całkowite przeciwieństwo charakternej Kate.
Książka na jeden wakacyjny dzień bez większego kombinowania. Pomysły na rozwikłanie problemu podawane na tacy, ale nie musimy ich wcale kosztować. Można nam trochę pobłądzić. A na koniec autorka jakby mówi do nas: „Na tym nie kończę tej historii. Ciąg dalszy nastąpi”.
Nie rewelacja, ale nie zawsze trzeba czytać tylko rewelację. Po prostu dobra. Gdyby nie było powtarzania po stokroć jaka ta Orla w tym macierzyństwie biedna, pewnie i ocena byłaby wyższa. Ekranizacja książki już na Netflixie. Nie widziałam, ale bardzo jestem ciekawa, jak im to wyszło. Spróbujcie sami. Może to, coś dla Was:)

Lubię książki na długo, ale lubię też te na jeden dzień! Kocham wyjazdy, babskie też, uwielbiam Lizbonę i marzę, żeby mieć czterdzieskę na karku ?Przeczytam. Całusy ?
.
Haha i o to chodzi w polecajkach!!! Przyjemności dużej ?