„Umorzenie” Remigiusz Mróz

Nie wiem, dlaczego po nią sięgnęłam. Zdegustowana do granic możliwości po ostatniej wyprawie na najwyższe szczyty Chyłki („Kontratyp”) znowu czytam i nie wierzę. I nie wierzę, że można aż tak bajdurzyć. I wpadać na takie pomysły i w ten sposób traktować najbliższe osoby. I ten biedny na swe własne życzenie Zordon to wszystko dzielnie znosi. Męczennik. Czytałam i się wkurzałam. I pewnie po ostatnią część też sięgnę, żeby zobaczyć, czy Chyłka Chyłką się ostanie. Ci, którzy czytali książki z tej serii pewnie sięgną. Inni powinni zacząć przygodę z Chyłką od wcześniejszych części.

Ten post ma 2 komentarzy

  1. Bartek N.

    Na tym tomie zakończyłem przygodę z Chylką. Poprzedni to były wyżyny (właściwie góry absurdu), ale po dłuższym czasie dalej tej serii jeszcze szansę. I to był błąd. Postacie są już irytujące tak jak i ciekawostki z wikipedii rzucane na prawo i lewo. A początkowe tomy naprawdę mi się podobały i wciągały. Generalnie po Mroza raczej prędko nie sięgnę.

    1. Magda i Tomek

      No i Bartek szczerze mówiąc dużo chyba nie straciłeś. Ja przeczytałam wszystko z tej serii podchodząc chyba tylko i wyłącznie ambicjonalnie na zasadzie: „Ale że ja nie przeczytam?”. I po więcej nie sięgnęłam. I podobnie jak Ty jeszcze przez dłuższą chwilę chyba nie sięgnę.

Skomentuj Magda i Tomek Anuluj pisanie odpowiedzi