Toskania 2019 – czyli III Babski Wylot Siena, Montalcino, Pienza, Montepulciano

III Babski Wylot- czyli wycisnąć 100% Toskanii z Toskanii
Dzień V- Siena, Montalcino, Pienza, Montepulciano, Siena
 
Przed nami najbardziej toskańska Toskania. Po szybkim śniadaniu i kawie podanej przez- co tu dużo mówić- no fajnego Włocha idziemy na miejsce spotkania. Mamy zamówioną wycieczkę, dosłownie przetłumaczoną jako kulinarną, ale do tłumaczeń za bardzo bym się nie przywiązywała- czytałam komentarze haha. Na potwierdzeniu mam napisane, że wycieczka trwa 10 godzin i że o 10.00 jest wyjazd. Proszą nas, żebyśmy były 9.45.
 
Docieramy punktualnie na miejsce spotkania. Z nami kolejni uczestnicy wycieczki. Czekamy. Czekamy. Czekamy. Tak mniej więcej pół godziny później dalej czekamy, ale dzwoni do mnie pani, która informuje mnie, że autobus stoi w korku. Tylko mnie. I luz. My już wiemy. Oni nie. Zaczynam więc obchodzić innych, trochę zaniepokojonych już turystów i przekazuję mą wiedzę. Biorą mnie za organizatorkę. I pytają o możliwość zorganizowania kolejnych wyjazdów. Haha. Jest wesoło. Ludzie w Kanady, Ameryki, Kalifornii…
 
Autobus przyjeżdża punktualnie opóźniony. Wywołują nas: Magdalena– 14 people. Jest dobrze. Wsiadamy i jedziemy urokliwymi drogami toskańskimi. Docieramy do naszego pierwszego przystanku- Montalcino. Stara winnica z tradycjami. Właściciel- chyba z 90 lat wita nas wszystkich swoim winem, oprowadza po piwnicy, w której leżakuje to wino i zaprasza na degustację. Cztery różne rodzaje czerwonego wina, dwa ostatnie z najwyższymi certyfikatami. Lekka przekąska do tego, żeby nie było, że wyjazd nie-kulinarny.
Jak wielkim miłośnikiem kobiet ten właściciel musiał być w młodości aż boję się myśleć. Na pewno grupa kobiet z Polski wywarła na nim duuuuże wrażenie. Tak bardzo nie naśmiałam się już dawno. Żadnej nie odpuścił…. W doskonałych humorach wyjeżdżamy dalej.
 
Kolejny etap to Pienza. Same miasteczko trochę inne niż te średniowieczne, bo renesansowe, spójne i takie bez przypadkowych zabudowań. Miejsca narodzin papieża Piusa II, który zakochany był w renesansie. Słynie z sera pecorino, który można spróbować wszędzie. Ale przyjeżdża się tutaj chyba przede wszystkim dla widoków. Bo Pienza położona jest w dolinie Val d’Orcia- tej najpiękniejszej i w ogóle naj, naj. Widoki nieziemskie. Raczymy się oj raczymy. Słońce jest tak intensywne, że zdjęcia nie oddadzą tego, co przeżywamy. Więc po stwierdzeniu tego faktu przeżywamy bez aparatów.
 
Czas wolny dobiega końca. Jedziemy dalej. Dojeżdżamy do ostatniego punktu naszej wycieczki. Montepulciano. To tutaj kręcono 2 część sagi „Zmierzch”- jak ktoś oglądał, będzie wiedział o czym mówię. Nie za bardzo zmysły nadążają za obrazami, bo to wszystko wydaje się takie nierealne. Przed nami „Droga Gladiatora”- niezwykły kawałek polnej drogi, którą otaczają charakterystyczne cyprysy. Droga jest tak malownicza, że jej urok postanowiono wykorzystać m.in. słynnym filmie „Gladiator” – stąd też taka nazwa. Istna oaza i mekka dla osób zajmujących się fotografią. Cudownie, cudownie i jeszcze raz cudownie.
Wracamy z tej bajki ok. 18.00 do Sieny. Przed nami ostatni wieczór w Toskanii ☹ Niestety.
 
Weryfikując ofertę z rzeczywistością- wycieczka trwa nie 10 godz., tylko licząc opóźnienie 7 h. Bo oni chyba policzyli sobie ją wyjeżdżając z Florencji i rozwiązując ją we Florencji, ale tej informacji nie znajdziecie już nigdzie haha. Wycieczka kulinarna-no cóż- jak sobie kupicie jedzonko włoskie, to
będzie kulinarnie. Degustacja wina i owszem- zgodnie z ofertą. Czytałam komentarze osób, które brały udział w tej wycieczce, więc nie spodziewałam się niczego innego. Ten wyjazd pozwolił nam jednak stwierdzić, że wycisnęłyśmy 100% Toskanii z Toskanii. To był ten moment. I wcale nie skłamię, jeśli napiszę: to był cudowny dzień😊

Ten post ma 2 komentarzy

  1. Ewelina

    Mmmm ależ to był piękny czas, często wspominam i wracam do wielu wielu zdjęć ?Mam nadzieję, że ten opis przyda się komuś w planowaniu wycieczki, mnie natomiast w ponownym przeżywaniu….słońce, klimat połączony z relaksem, sery, wino i ten spokój….tego zazdroszczę mieszkańcom Włoch.
    Ehhh jeszcze raz! Dziękuję Magdo?

    1. Magda i Tomek

      „Mmmm ależ to był piękny czas…” Bo w sumie co tu jeszcze można skomentować. Wszystko już powiedziane w tym stwierdzeniu haha. Ewelina będzie więcej. Traktuj ten czas jako przerwę, żeby lepiej i pełniej docenić kolejne wyjazdy:)

Skomentuj Ewelina Anuluj pisanie odpowiedzi