Sycylia 2022, dzień II – lekkie marszowanie w Wąwozie Alcantara

Ale nie od wąwozu przecież zacznę. Zacznę od śniadania w Taorminie. Czyli tak po kolei. Kawka i panini- kanapeczki na ciepło z szynką i serem. Przy stoliku i na słońcu. I już jest fajnie! Siedzisz sobie człowieku, a tu z wszystkich, dosłownie z wszystkich okien wystawowych spoglądają na Ciebie twarze. No można poczuć się obserwowanym. To zawsze ona i on- koniecznie w parze. Na głowach mają wszystko, co z potrzebą chwili się wiąże- kwiaty, korony, przysmaki sycylijskie i nawet penisy. No jak taka potrzeba chwili… A historii tej jedna z wersji jest taka: ona na balkonie podlewała kwiaty, kiedy go ujrzała. On- marynarz patrząc w górę wiedział od razu, że to ta jedyna. Przynajmniej w tym miejscu haha. Uwiódł, dał nadzieję, a na koniec powiedział, że do żony wraca. Cóż zdenerwowała się kobieta, łeb mu odcięła i traktując jako doniczkę oregano w nim nasadziła. A że łzy jej ciurkiem kapały, to i oregano dobrze rosło. Symbolicznie i z czasem dołączono do tego i jej głowę. Żeby połączyć ich już na zawsze. Całkiem już wszystko teraz rozumiemy. Przy śniadaniu takie historie w sam raz. Zostaną na dłużej.

A nasze plany na dzisiaj? Mały sycylijski trekking. Wydawałoby się, że całkiem niedaleko podjedziemy sobie, ale to w linii prostej patrząc. A po górkach już trochę dalej. Jedziemy zobaczyć wąwóz Alcantary. Alcantara to zimna rzeka oraz wąwóz, który wyrzeźbiła w zastygłej lawie. I nadal żłobi i przeciska się i formuje skały na swoją modłę. 

Do wąwozu jedziemy autobusem lokalnym. Przy okazji jest to wycieczka krajoznawcza i krajobrazowa, bo widoki zapierają dech w piersiach. Po godzinie wchodzimy do parku rzecznego Alcantara. To takie miejsce, które można albo oblecieć, żeby zaliczyć, ale to bardzo nie w naszym stylu, albo posmakować, żeby zostało na dłużej. I do tej wersji nam bliżej.  Niestety nie możemy przejść dołem po wodzie, bo o tej porze roku zbyt niebezpiecznie. Ale jest to opcja poznawania uroku Alcantary. W tym miejscu można wypożyczyć takie długie kalosze i sobie pochodzić w zimnej wodzie. Ale to bardziej latem. My możemy natomiast pójść sobie górą, podziwiać z punktów widokowych, a potem zejść na plażę. 

Początek trasy wśród drzew cytrusowych. No powiedzmy sobie szczerze, taki naturalistyczny trochę haha. Włosko uporządkowany, że tak go nazwę. Cytrusy nie smakują. Haha próbują chyba wszyscy… Wolna przestrzeń i dużo zieleni. Widać, że przygotowują się do sezonu turystycznego.

Ale potem moi drodzy dochodzimy do wąwozu. I tam już jest pięknie. I trwasz człowieku w zachwycie. I na szczęście nigdy już nie odzobaczysz tego, co zobaczyłeś. Eh piękna to wyprawa. Optymalnie choć na pół dnia. A potem windą zjeżdżasz sobie na plaże. Gdyby wszędzie na plaży były takie okoliczności przyrody…. 

Używamy więc widoków. Użyjcie i Wy😊

Dobra. Pochodzone. Wracamy tą samą urokliwą trasą. I pozostaje nam jeszcze jeden punkt programu. W naszej Taorminie. Busikiem jedziemy na Isola Bellę. Busikiem, bo kolejka chwilowo nieczynna. Można oczywiście pójść pieszo, ale po co. Już pochodziliśmy dzisiaj.

Miejscowa wysepka zamieszkała przez kogoś tam. Przesmykiem można na nią przejść. No ładnie całkiem na zamknięcie dnia.

A nam nie pozostaje nic innego jak udać się na kolację. O właśnie! I to jest to miejsce, żeby napisać więcej o „normie”.  Wiele potraw tak właśnie się nazywa. Bo na Sycylii urodził się niejaki Bellini. Kto operami się interesuje, ten będzie wiedział, o kogo chodzi. Kto nie, niech przyjmie do informacji, że to tutaj napisał swoją słynna operę „Norma”. Dzięki temu gościowi możemy zjeść na Sycylii dużo „norm”. Bo i pizza i makaron i kanapeczki- wszystko, co w sobie ma pieczonego bakłażana, ser ricotta, bazylię i pomidory staje się na Sycylii „normą”. Tak więc przy normie siedząc używamy ile się da. Smakowo, muzycznie i towarzysko. Ehhh, piękny dzień to był:)

Ten post ma 2 komentarzy

  1. Anna

    Dzień dobry,
    Drugi raz wybieramy się na Sycylię i szukałam inspiracji i tak trafiłam na Pani bloga… I ponownie się zakochałam? Piękna opowieść i cudne zdjęcia. Już tworzę plan wycieczki zwłaszcza że będziemy ładować w Katanii. Bardzo mi się spodobał wpis o Taorminie i wąwozie Alcantara. Na Pani zdjęciach widziałam, że prowadzi do niego w miarę równa droga. Czy według Pani da radę tam wózkiem przejechać? Jestem osobą niepełnosprawną ruchowo

    Pozdrawiam
    Anna Kowalska

    1. Magda i Tomek

      Dziękuję za miłe słowa! Jak przeżywam, tak opisuję haha? Wąwóz Alcantara jest w dużej części przystosowany do poruszania się na wózku. Teren prawie płaski w górnej części, droga szrotowa, nie będzie tylko możliwości w ostatniej części dostania się na skałki. Na dolną część- tą najładniejszą winda i kamyczki. Myślę, że wszystko do zrobienia. Życzę pięknego planowania— od tego wszystko się zaczyna. I cudownej realizacji planów. Pozdrawiam cieplutko Magda

Skomentuj Magda i Tomek Anuluj pisanie odpowiedzi