Okapi- takie dziwne, rzadkie zwierzątko. I dlaczego spośród wielu zwierząt akurat ono miałoby być symbolem czegoś? A jednak stało się. Bo kiedy przyśni się Selmie, to wiadomo, że ktoś umrze. Boją się wszyscy i chronią się wszyscy. Ten nie wychodzi z domu, ta przeczekuje dobę i nic nie robi, bo podobno śmierć nadejdzie w ciągu 24 h. A jednak śmierć i tak kogoś dopada.
Mała wioseczka. I kilku bardzo charakterystycznych mieszkańców. Wszyscy dobrze się znają i wszyscy stoją za sobą murem. I to właśnie w tej wioseczce żyje Selma. Jej sen o okapi sprowadza śmierć. Na kogo nie powiem, ale jest to ogromnym szokiem dla wszystkich. A wspomnienie ciągnie się latami. I ma też swoje konsekwencje.
Książka inna niż wszystkie. I nie dla każdego. Gdybym miała krótko powiedzieć o czym, to powiedziałabym: o życiu i jego naturalnych składowych. O miłości, której latami nie potrafimy wyznać, o przyjaźni, która pozwala nam wzajemnie się wspierać, o marzeniach, które mimo upływu czasu ciągle jeszcze dzięki Bogu mamy, o początkach, które pojawiają się dopiero pod koniec i o powolnym oswajaniu śmierci.
Są takie książki, które czyta się zdaniami. I nie da rady pominąć zdania, bo za dużo się traci. I są książki, które trzeba czytać słowami i to właśnie jest ten typ książki. Tutaj jedno słowo dodaje takiego uroku zdaniu, że to zdanie nabiera innego kolorytu. Jak to jest napisane! Tłumaczowi chylę głowę nisko, oj nisko.
Wspomniałam, że to lektura nie dla każdego. Bo w niej nie mam żadnej spieszności. To powolne historie z życia pewnej małej wioseczki. Bez umiejscowienia w czasie, ale już z telefonami, więc bardziej w współcześnie. Postacie wyjątkowe i trochę bajkowe. Historie niby powszednie, ale z domieszką jakiś naszych przekonań i wierzeń.
Gdybym miała jakoś określić czytelnika, który będzie zadowolony w zetknięciu z tą pozycją, to wpadło mi do głowy, że chyba będą to osoby, które lubią Erica- Emmanuela Schmitta. Tak. Zdecydowanie one odnajdą się szybko w tym klimacie. Warunek jest jeden: czytelnik musi mieć czas i musi się skupić. Nie da rady tej książki „przelecieć”. To nie ten kaliber. Bardzo polecam. Nie wszystkim
