Reguły były proste: „Jeden klient dwadzieścia minut. Wchodzi w ciebie, robi swoje, wychodzi. Na plecach, bez wyuzdania, bez całowania, bez rozmów. Żadnych zboczeń. Co dzień zmiana pokoju, żebyście czegoś nie kombinowały. Po stosunku podmywasz się, kładziesz, czekasz na następnego klienta. Pracujesz wieczorem, przyjmujesz dziesięciu mężczyzn”. A w nocy „przyjemności” dostarcza ci jeden z twoich wyżej postawionych oprawców. Ale tutaj przynajmniej będąc sprytną możesz coś ugrać dla siebie.
Kilka książek opisujących życie w obozach koncentracyjnych już przeczytałam. Była walka o przetrwanie w różnych miejscach obozu. Ale żadna z historii nie dochodziła do miejsca, w którym kobiety- niektóre z wyboru, inne z namaszczenia stają się prostytutkami w domu publicznym dla obozowych więźniów- komando Puff. To takim właśnie systemem motywacyjnym objęci byli więźniowie funkcyjni. Takie bonusy tylko za wydajną pracę i po to, aby lepiej pracować. Bo wyżyty seksualnie mężczyzna pracuje lepiej. Nagroda nie była byle jaka, bo przez 20 min. normalne łóżko, wymalowana i umyta kobieta w pościeli, a na początku nawet i w sukience, a nie w obozowym pasiaku. Szacuje się, że przez to piekło przeszło 35 tys. więźniarek.
Eliza ma dużo szczęścia. Ale sama podkreśla, że w obozie też zdarzają się cuda. W zasadzie kilkakrotnie ucieka śmierci trafiając na lepsze. I sama decyduje się na ten krok, bo wie, że będzie tam ciepło, będzie jedzenie i kolorowe ubrania po spalonych Żydówkach. A całą resztę da się przeżyć. Bo w głowie można się uwolnić od tego, co tu i teraz. Zresztą może osobie, która już wcześniej świadczyła usługi płatne w zupełnie innym luksusowym świecie będzie jakoś łatwiej?
Książka napisana na podstawie historii usłyszanych od kobiet, które doświadczyły tego miejsca. Nie jest to literatura faktu, raczej opowieść. Mimo mocnego uścisku w klatce, jaki dopada nas czytając o tym bestialstwie, czyta się szybko. Po przeczytaniu pozostaje smutek i pytanie czy to możliwe, aby po takich doświadczeniach czuć się jeszcze Kobietą? Człowiekiem? W ogóle coś czuć?
Bardzo polecam wszystkim tym, którzy nie szukają suchych faktów, a bardziej opisów tego, jak mogło wyglądać życie obozowe w różnych jego odsłonach. Obrazy zdecydowanie pozostaną jeszcze długo w mojej głowie.

Pingback: Ałbena Grabowska „Matki i córki” – Przyokazji
Pingback: Książkowe podsumowanie roku 2021,czyli co mnie zauroczyło, co wzbudziło emocje najróżniejszej maści i co zostanie ze mną już chyba na zawsze – Przyokazji