„Prosto w serce” Jolanta Kosowska

Czasami jest tak, że jedno zupełnie niezależne od nas zdarzenie zmienia w naszym życiu wszystko. Hania za dwa tygodnie wychodzi za mąż. Ma cudownego narzeczonego, który daje jej świetlane widoki na wspólne życie. W ferworze walki przedślubnej i przedegzaminacyjnej niedojada, niedosypia, co skutkuje tym, że pewnego dnia traci przytomność. Wyniki badań nie są obiecujące- podejrzenie SM, ale na razie niczym nie potwierdzone. No i to jest to zdarzenie, które skłania rzeczonego narzeczonego do głębokich przemyśleń, w skutek których postanawia telefonicznie skończyć ten związek.
 
Hania zostaje sama. Bez partnera, bez pracy, bez perspektyw. Na szczęście z kilkoma dobrymi znajomymi, którzy nieba by jej przychylili. Próbują na wszystkie sposoby wyciągnąć ją z agonii pozwiązkowej, niestety wszystko przypomina i kojarzy się tylko z nim. Jedyne wyjście- wyjazd. I to daleko. Dzięki nim Hania wyjeżdża do Prowansji.
 
Od tego momentu jest sielsko- anielsko. Lawendy, słońce, stare przepiękne budynki, radośni ludzie i w ogóle ech. Oczywiście, że pojawi się następca, oczywiście, że będą wątpliwości. Wszystko przewidywalne od początku, ale czyta się fajnie i szybko. I marzy o jak najszybszym wyjeździe do Prowansji. Nie wysilicie się przy tej lekturze. Bardziej rozmarzycie.

Dodaj komentarz