Podlasie 2021- cz.1 Podróż ku różnorodności, czyli jak prawie zostałam Popażoną

Tytułem wstępu… 

Podlasie przed przyjazdem kojarzyło nam się z żubrem i puszczą. No jak z żubrem to i z żubrówką oczywiście haha. No może jeszcze z niepopsutą naturą i cerkwiami. Podsumowując krótko i ze wstydem- to by było na tyle. Teraz możemy stwierdzić całkiem dumnie: Byliśmy! Widzieliśmy! Smakowaliśmy! I namawiamy bardzo!

To nie będzie przewodnik po Podlasiu. Inni robią to genialnie, powielać nie zamierzamy. To będzie do bólu subiektywne podsumowanie tego, co na Podlasiu piękne, inne, dziwne, smaczne. Po co? Po to, żeby nam zachować, a Was zachęcić. Zapraszamy😊

Podróż ku różnorodności, czyli jak prawie zostałam Popażoną. 

No nie da się być na Podlasiu i przejść obojętnie obok religii. Jaka by ona nie była, to jest tutaj z pewnością tematem zasadniczym. Wywołuje zdziwienie. Bo w tym miejscu stykają się kultury prawosławna, katolicka, muzułmańska i żydowska. Można? Można. Przeważa oczywiście prawosławie, co widać na każdym kroku. Bo dosłownie wszędzie stoją cerkwie. Widok to malowniczy, bo mają te budowle przeróżne kolory. I dominują. I kradną krajobraz.

Ta w Puchłach jest niebieska. Najpiękniejsza. Legenda głosi, że jeden z mieszkańców cierpiał na opuchlizny. Właśnie w tym miejscu za pobliskiej lipie ukazała mu się Matka Boska. Uzdrowiła go. Od tego czasu cerkiew otaczają liczne lipy, a ikona Marki Boskiej Opiekuńczej umieszczona została wewnątrz cerkwi. Nie możemy niestety wejść do środka. Numer telefonu do „oprowadzacza” wisi na drzwiach, ale nikt nie odbiera. Szkoda nam bardzo, ale cóż. Nadrobimy w innych.

Ta w Trześciance jest zielona, czyli poświęcona Duchowi Świętemu. I możemy ją zwiedzić. Przemiły pan oprowadzający nas stwierdza, że się nadamy. To znaczy z Tomka dobry pop byłby w cerkwi w Zielonej Górze, a to już całkiem blisko domu, a ja wtedy zostałabym popa-żoną oczywiście. A jakby Tomek awansował i został proboszczem, to ja stałabym się matuszką. Haha- całe życie w nowe role wchodzimy. Takiej w najdalszych snach nie rozpatrywałam. 

Jest ich jeszcze całe mnóstwo. Na całym Podlasiu rozsiano 150 świątyń prawosławnych. Każda inna. To wygląda tak, że jedziesz sobie człowieku często nieutwardzoną drogą w małej wioseczce liczącej sobie kilka domów i oczom Twym ukazuje się duża budowla zwieńczona kopułami. Cerkwia. Szacuje się, że w Polsce pół miliona osób należy do kościoła prawosławnego. Około 200 tysięcy zamieszkuje Podlasie, w Białymstoku co 5 osoba jest prawosławna.

W Supraślu zaglądamy do monastyru-prawosławnego klasztoru męskiego. To dopiero jest coś czego nie znamy. W pierwotnym założeniu- cerkiew obronna. Pomieszanie stylów, bogata ikonografika. Ogrom i przestrzeń robią niemałe wrażenie. Obok niej stoi  dużo mniejsza, ale jakże zdobna cerkwia zimowa.  Więcej na temat tych budowli dowiadujemy się z Muzeum Ikon. Żeby nie było- nie jesteśmy wielbicielami takiej sztuki. I myślę, że jest więcej osób, które same z siebie nie wpadłyby na pomysł, żeby płacić 18 PLN za obejrzenie ikon. Ale kurcze- jak to muzeum zostało zrobione… Jego multimedialność, wystrój, nastrój. No nie widzieliśmy w naszym życiu jeszcze nigdy czegoś takiego. Zajrzyjcie koniecznie, choćby dla efektów wizualnych.

Ale nie kończmy na prawosławiu. W końcu to tereny na których żyli i żyją również Tatarzy. I to o nich trzeba słów kilka napisać. A żeby napisać, trzeba najpierw zobaczyć.

Udajemy się więc do tatarskiej wioski Kruszyniany. A tam bezpośrednio do meczetu. Bezpośrednio, ale po zdjęciu butów. Pan pochodzący z rodu Tatarów wprowadza nas w świat zupełnie nieznanych nam obyczajów. Jest dużo o tradycjach, historii i współczesnych Tatarach. A wszystko okraszone sporą dawka humoru. A my sobie tak w meczecie siedząc na podłodze to wszystko słuchamy. Ech, jakie fajne pół godzinki to było…

A potem idziemy jeszcze na kirkut– cmentarz muzułmański. Bo oni mają tak, że gdziekolwiek w Polsce umrze jakikolwiek Tatar, chowają go (bez trumny, zawiniętego tylko w sukno) właśnie w Kruszynianach. I nie kładą nikogo na grobie innego. Nie wolno. Dlatego najstarszy nagrobek pochodzi z XVII w. i nadal jest, a cmentarz rozrasta się, ale powoli, bo dużo Tatarów w Polsce nie pozostało. Ci natomiast, którzy pozostali kultywują tradycję, dlatego w słynnej Jurcie, w której niedawno wybuchł pożar i teraz jest odbudowywana, można pokosztować potraw tatarskich i dowiedzieć się więcej o kulturze Tatarów.

No i cóż z mieszanki wieloreligijnej pozostali nam jeszcze Żydzi. Tykocin. To zdecydowanie to miejsce, w którym trzeba odwiedzić Wielką Synagogę. Swego czasu Żydzi stanowili nawet 50% mieszkańców tego miasteczka. To dzięki nim miasteczko rozkwitło, zyskało na znaczeniu.  

W Synagodze jesteśmy po raz pierwszy. Warto poznać miejsce modlitwy zupełnie inne niż nasze.  Dowiedzieć się, dlaczego tzw. „Szafa” jest najważniejszym miejscem w świątyni i zobaczyć jak wyglądały zwoje Tory. Nam udaje się zwiedzić synagogę z przewodnikiem, który opowiada mnóstwo ciekawostek związanych z Żydami i ich obrzędami.

Niedaleko synagogi natrafiamy na Cmentarz Żydowski. Dużo powiedziane. My zwątpiliśmy, czy to to miejsce. Bo stoi tylko znak: „Cmentarz Żydowski”, a wśród  trawy wyrastają kamienie z wyrytymi napisami o zmarłych. Niemcy nie oszczędzili Żydów i jednej nocy w roku 1941 urządzili zbiorową masakrę. Człowiek ma wrażenie, że depcze po nieistniejących nagrobkach. I zastanawia się, czy mu wolno.

I tak podsumowując te nasze religijne przeżycia stwierdzamy po raz kolejny: różnorodność jest piękna, buduje i rozwija. Tatar w Kruszynianach powiedział nam, że żyjąc obok sąsiada katolika, za płotem z drugiej strony mając rodzinę prawosławną umówili się, że wspólnie obchodzą swoje święta. I tym sposobem nie ma czasu na pracę, bo calusieńki rok świętują😊

I obojętnie jak tego Boga naszego czy ichniego zwał tak zwał- każdy po swojemu, to i tak zasadnicze kwestie dotyczące tego, jak być dobrym człowiekiem na ziemi każdy z tych Bogów uregulował podobnie. No to po co robić problem z różnic, kiedy można skupić się na znajdywaniu tego, co nas łączy? To była piękna duchowa i kulturowa podróż.  

Ten post ma 13 komentarzy

  1. Anonim

    Madzia jeszcze bardziej mnie utwierdziłaś, że wybrałam dobry kierunek na tegoroczne wczasy ?

    1. Magda i Tomek

      Ha! To się cieszę bardzo! I mam nadzieję, że z każdym kolejnym wpisem pewność będzie rosła:) Przyjemności!

  2. Karina

    Super!
    Podlasie jest przepiękne! Miałam okazję być tam na tourne koncertowym z chórem. Z muzyką prawosławna. Niesłychaną przyjemnością było wykonanie jednego z utworów „z biegu” właśnie w monastyrze w Supraślu i w synagodze w Tykocinie. Tak przy okazji zwiedzania. Niesamowita akustyka!

    1. Magda i Tomek

      To musi robić wrażenie- śpiew w tych wnętrzach. My słyszeliśmy w Supraślu nagrania mnichów, ale to jeszcze długo nie to samo, co na żywo. I masz rację: Podlasie jest przepiękne!

  3. Gosia

    Magda, rewelacja ta Twoja relacja ?to jak piękna bajka??, która nie powinna się skończyć. Biorę wszystko garściami✊aż się nie chce wierzyć, że takie magiczne miejsca mamy w Polsce. Życzę sobie takiej podróży podczas urlopu. No i namówiłaś ?

    1. Magda i Tomek

      Haha no i się cieszę, że namówiłam. Powiem skrycie- taki cel miałam! Przyjemności wielkiej:)

  4. Marlena Siebels

    Kłaniam się Wam.
    Piękne relacje ?

  5. Miroslawa Furmanek

    Relacja rewelacyjna, piękna i malownicza?Nie znam tych stron, chociaż czuję, że są mi bardzo bliskie! Dzięki Wam?

    1. Magda i Tomek

      Mireczko dziękuję za miłe słowa. Pakuj męża i w drogę, póki nie zamknęli wszystkiego. Aczkolwiek w tej naturze masz wrażenie, że covida nie było, nie ma i nie będzie…. Uściski od nas 🙂

Skomentuj Gosia Anuluj pisanie odpowiedzi