Podlasie 2021- cz.2 czyli jak przeżyliśmy „SZCZĘKOPAD” w Krainie Otwartych Okiennic

Otwarte okiennice zapraszają: „Wejrzyj do środka”. Goszczą. Na liście wiosek z otwartymi okiennicami znajdziemy trzy: Puchły, Trześciankę i Soce. I z tym nie do końca się zgodzimy. Jest ich więcej. Tak więc postanawiamy zacząć nasza przygodę z malowniczymi domkami od Wojszek.

Uczucia jakie nam towarzyszą zatrzymując się w tej wioseczce pozostają niezmienne w kolejnych. Człowiek ma ochotę przysiąść na ławeczce przed domkiem i raczyć się ciszą i widokiem. Ludzi tam zbytnio nie uraczysz. Słychać ptaki, świerszcze i to by było na tyle. To właśnie tam pojmujemy dogłębnie określenie słowa „SIELSKOŚĆ”. Oj trzeba mieć dobrze naładowany aparat i dużo czasu, bo chce się fotografować wszystko.

Kolejna wioseczka- Czeluszki oprócz tego, że jest urokliwa, to jeszcze ogórkowa bardzo. Tutaj podobno za pomocą jakiś mocy ogórki rosną najlepiej. Wersja bez mocy mówi, że ziemia dobra całkiem:) Prawie przed każdym domem stoją mieszkańcy z wiadrami ogórków i wagą. Widok radosny, a ludziska zatrzymują się i kupują i jeszcze kopru do tego zakupu dostają.

W końcu docieramy do tych właściwych trzech wiosek wpisanych na listę wiosek o otwartych okiennicach.

Puchły i Trześcianka to poza drewnianymi domkami cerkwie, o których pisaliśmy tutaj: LINK. Soce położona jest dziwnie wzdłuż dwóch równoległych znacznie oddalonych od siebie dróg. I na tym polega jej inność.

Wszystkie wioski łączy drewniana zabudowa koniecznie ze studnią, gwara „podlaskich Indian”, która jeszcze trochę i zupełnie zaniknie, krzyże otwierające i zamykające wioseczki i mnóstwo, ale to naprawdę mnóstwo bocianich gniazd.  Miejscami droga szutrowa, która staje się nieprzejezdną w zimie i deszczowych okresach wiosną i jesienią. A poza tym niezwykła cisza, mnóstwo kwiatów i kolorów. I ginący zasięg w telefonie. Ja takie chwile i takie przeżycia nazywam stanem „pozytywnego pustogłowia”, który wymaga ode mnie tylko zatrzymania i raczenia się tym, co tu i teraz. Piękny to stan. Bo człowiek ma wrażenie, że w tym momencie ma dokładnie wszystko, co mu do życia potrzebne. Inna nazwa tego stanu to chyba szczęście. 

Udało nam się wypatrzyć babcinkę, która wiadrem wyciągała wodę ze studni i pana, który orał ziemię idąc za koniem. Widoki niecodzienne. Dla turystów bardzo atrakcyjne, dla mieszkańców tych wsi życie wcale nie musi być łatwe. I nie jest. Bo dostań się szybko albo wogóle dostań się człowieku np. do lekarza drogą, która zanika zalana deszczem.… Sielskość może mieć różne oblicza. Nam pokazała to najpiękniejsze. 

Ech pięknie było:)

Ten post ma 8 komentarzy

  1. Ewelina

    Oj pięknie pięknie…..i wspomnienia napływają, jak to sielsko u babci bywało, jak trzeba było po trawę dla zwierząt pójść, i wody nabrać ze studni i….. Echhh. Czas się tam zatrzymał a Wy mogliście się nim nacieszyć ?i złapać trochę szczęścia (mam nadzieję że cały worek ?)

    1. Magda i Tomek

      Oj wór tego szczęścia nazbieraliśmy tak duży, że postanowiliśmy od razu obdzielać po trochu haha. Piękne to podróżowanie jest:) Zapraszam, zapraszam!

  2. www.xmc.pl

    Bardzo ciekawy blog, rzeczowy i wyważony. Od dzisiaj zaglądam regularnie. Pozdrowienia 🙂

  3. Pianino

    Doceniam twoje teksty i prawie wszystkie chłonę migiem, dziękuję za link z komentarza, on jest rankingowym dźwigiem.

  4. Wspaniałe pomysły kosztuja grosze. Bezcenni są ludzie, którzy je urzeczywistniają. Twój blog jest tego wspaniałym przykladem…

  5. Wiertarki Udarowe

    Służysz społeczności blogowej, pięknie składasz frazy. przyjmij najszczersze wdzięczności moich wyrazy 🙂

Skomentuj Wiertarki Udarowe Anuluj pisanie odpowiedzi