Podlasie 2021- cz.3 czyli USŁYSZEĆ CISZĘ…

Czy są jakieś rodzaje ciszy? Czy cisza jest jedna? Jeśli chodzi o Podlasie to zdecydowanie cisza przybiera różne wymiary. Wszystko zależy od tego, gdzie zaprowadzą nas drogi. My zobaczyliśmy/przeżyliśmy siedem takich miejsc, w których ciszę trzeba postawić na planie pierwszym. I „dopadła” nas tam cisza dumająca, refleksyjna, urokliwa i słoneczna, no i niestety ta smutna. Poznajcie magię ciszy na Podlasiu. 

1. ORDYNKI– prawosławna pustelnia- Skit. Takie magiczne miejsce. Jak pustelnia, to w oddali od cywilizacji. Dojeżdżamy piaskową drogą na rozlewiska dorzecza Narwi. Na bagiennych wzgórzach znajduje się pustelnia ojca Gabriela. Jeśli przekroczysz bramę wchodzisz na teren przepełniony kapliczkami, kwiatami, małymi domkami skupienia. Do domków nie wolno wchodzić. A z tyłu domeczków ponad kilometrowa kładka rozpostarta nad rozlewiskiem rzeki. Świerszcze, trawy, słońce. I nic więcej. Tutaj można usłyszeć ciszę i pomyśleć o wszystkim, albo nie myśleć wcale. W zależności od tego, czego akurat w tym momencie potrzebujemy. 

2. ŚWIĘTA GÓRA GRABARKA– taka prawosławna Częstochowa. Najważniejsze sanktuarium prawosławne w Polsce. Nie spodziewajmy się jednak wielkich, pełnych przepychu budowli. Na szczycie stoi niewielka, skromna cerkiew otoczona z każdej strony przez las krzyży przyniesionych i pozostawionych przez pokutników.

A wszystko zaczęło się w 1710 roku, kiedy to szalała epidemia cholery.  Jeden z mieszkańców we śnie zobaczył, że woda tryskająca ze źródełka znajdującego się na wzgórzu uzdrawia ludzi. Podzielił się snem z lokalnym proboszczem, a ten zarządził, żeby parafianie wzięli krzyże i poszli na wzgórze i wody się napili.  

Podobno tylko ci przeżyli, którzy za tą radą podążyli. Przez wieki uzdrowicielska moc źródełka zaczęła przyciągać coraz więcej ludzi. Idą z krzyżami na wzgórze i zostawiają je tam. Są ich tysiące. Od maleńkich po wielkie. Z intencjami, w podzięce. U podnóża uzdrawiające źródełko. Można sobie nabrać wody, można się obmyć.

Cisza, skupienie, powaga miejsca i ogromne wrażenie, jakie taka ilości krzyży w jednym miejscu wywiera na człowieku. Trzeba doświadczyć i  tyle.

3. DWÓR PENTOWO-Europejska Wieś Bociana. Nigdy nie pomyślelibyśmy, że będzie to dla nas atrakcja tak duża. A była. Bo po pierwsze było bardzo gorąco, a tutaj możliwość posiedzenia w cieniu na wagę złota i potrzebę chwili, po drugie- okoliczności przyrody. Teren ogromy. Stadnina, plac zabaw, hamaki, huśtawki, leżaki. Domki do grillowania. Rozlewisko Narwi i wieże widokowe. Tam jest wszystko. Ale było jeszcze jedno- było mało turystów. Dzięki czemu główne słyszalne dźwięki to klekot bociana. Niesamowite. Gniazdo na każdym słupie. I bocianie rozmowy. Może się człowiek w takim miejscu cudownie zapomnieć…

4. KŁADKA ŚLIWNO- WANIEWO– przeprawa przez rozlewiska Narwi. Niby taka sobie kilometrowa kładka, a jaka atrakcja. Łączy dwie miejscowości Śliwno i Waniewo i dla nas była jedną z największych atrakcji Narwiańskiego Parku Narodowego. Prowadzona w poprzek doliny Narwi nad bagiennymi, niedostępnymi terenami. Używając języka do bólu współczesnego- bardzo interaktywna haha. Bo żeby dostać się do dalszej części kładki trzeba samodzielnie w kilku miejscach przeprawić się pływającymi pomostami zawieszonymi nad rozlewiskiem na stalowych linach. Inaczej mówiąc wyciągnąć łańcuchy z wody i przeciągnąć pomost na drugą stronę. Zabawy co nie miara. No i mężczyzna może udowodnić, że jest bohaterem😊 

A spacerując kładką można usłyszeć odgłosy ponad 200 gatunków ptaków, zobaczyć niezliczone ilości tańczących motyli, a podobno również spotkać łosie. Piękne oderwanie od codzienności.

5. NIECZYNNE PRZEJŚCIE KOLEJOWE Z BIAŁORUSIĄ. Dlaczego o tym piszemy? Bo to taki cichy, smutny obrazek końca. Dalej już nie można pójść. Docieramy do miejsca, gdzie kończy się wolność.   

6. SKANSEN– Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej. 30 ha i ponad 40 obiektów. Mniejsze i większe budynki- chałupy, stodoły, szopy, wiatraki. Każdy z nich ze swoją historią. Dostały drugie życie właśnie w skansenie. Przenosimy się w inne czasy. Jest cicho i sielsko. Koniecznie trzeba wejść z przewodnikiem, który wprowadzi nas do środka i opowie o wszystkim.

7. KRAINA OTWARTYCH OKIENNIC– ale o tym już było tutaj LINK

 Miejsc, w których można usłyszeć ciszę jest na pewno dużo, dużo więcej. My opisaliśmy to, czego sami doświadczyliśmy. I teraz już tylko chciałoby się zanucić: „Sza, cicho sza czas na ciszę, już oddech jej coraz bliżej, czego naprawdę ci brak, ona jedna prawdziwy ma smak. Cisza jak ta…”  

Pokosztujcie ciszy na Podlasiu.  

Ten post ma 2 komentarzy

  1. Ania

    Oj, przyjemnie się czytało. Pięknie napisałaś o tej ciszy. Niektóre z opisanych miejsc widziałam. Inne zapragnęłam zobaczyć. 🙂

    1. Magda i Tomek

      Dziękuję. Aniu pakuj torbę, u Ciebie to chwila przecież i już jesteś tam, gdzie jeszcze Cię nie było haha.

Skomentuj Ania Anuluj pisanie odpowiedzi