Ponieważ „Pokaż mi” tak bardzo mnie wciągnęła, postanowiłam pójść za ciosem i sięgnąć po kolejną książkę Mossa. Normalnie nie robię takich rzeczy, bo za bardzo człowiek jedną do drugiej porównuje. Ale wakacje są i więcej wolno haha.
Początek ostry i brutalny- nawet bardzo, pokazujący przemoc kobiety w stosunku do swojego partnera. Stop. Pojawia się zupełnie inny wątek. Poznajemy Ewę-psychoterapeutkę, która dostaje wiadomość od swojej byłej pacjentki z kompromitującym ją filmikiem. Zaszantażowana ma zdobyć informacje od grupy młodych- gniewnych nastolatków, jeśli jej się to nie uda, filmik zostanie upubliczniony. I tym sposobem wchodzimy w świat nastolatków z całą gamą ich problemów. I tak zaczyna się seria zdarzeń nieprzewidywalnych. Trochę wracamy przy tym do przeszłości, ale to przecież z niej wynika teraźniejszość. Zakończenie- nikt by tego nie wymyślił.
Podobno „Nie patrz” to druga część „Nie odpisuj”. Nie czytałam pierwszej, ale uważam, że kompletnie nic się nie stało i nie trzeba znać tamtej historii, aby zrozumieć tą.
Przez pierwsze sto stron nie mogłam się wciągnąć. Powoli szło mi to czytanie. Może dlatego, że dużo w tej książce brudu, agresji, osób zaburzonych z traumami dzieciństwa. Dużo też opisu seksu, ale mało takiego dobrego. Ale potem nagle stało się tak, że książka nie dała mi od siebie odpocząć. I niedzielne przedpołudnie spędziłam właśnie na czytaniu. Gdybym miała powiedzieć, która z książek Mossa jest lepsza, powiedziałabym, że „Pokaż mi”, ale ta wcale nie jest zła.

Dziękuję za przypomnienie o książce, którą czytałam jakiś czas temu. Jako czytelniczki różnimy się tym, że ja z kolei lubię czytać po kolei wydane książki tego samego autora. Czyta mi się płynniej i szybciej, bardziej dostosowuję się do stylu autora. W przypadku Marcela Mossa nastawiona jestem już z góry, że będzie to lektura pełna przemocy, agresji i nieoczekiwanych zwrotów. Dla mnie autor jest mistrzem gatunku thrillera.