„Jutro” Guillaume Musso

Rewelacja. Nic nie poradzę na to, że Musso kocham miłością platoniczną właśnie za takie historie. Wciągnęła mnie do reszty i spowodowała, że jak już zaczęłam, to musiałam przeczytać do końca. Moje oczy odczuwały tą fascynację jeszcze dobre dwa dni☹

Matt, profesor filozofii na Harwardzie, wdowiec i ojciec czteroletniej córki, kupuje używany laptop na wyprzedaży garażowej. Po włączeniu go odnajduje zdjęcia jakiejś kobiety, mimo, że sprzedawca zapewniał, że komputer jest wyczyszczony. Postanawia skontaktować się z jego poprzednią właścicielką Emmą – sommelierką pracującą w znanej restauracji. Po wymianie mailowej, która zaczyna być coraz bardziej fascynująca, postanawiają się spotkać.
Umawiają się w jednym miejscu, o wyznaczonej godzinie. Oboje zjawiają się, ale do spotkania nie dochodzi. I to początek historii, która fascynuje, niepokoi i nie daje spać.

Zapowiada się na lekki romans w „nowym stylu, czyli przy użyciu internetu”. A tu niespodzianka- bo wcale nie. Książka z każdą stroną nabiera rozbiegu i przekształca się w coś typowego dla Musso- kryminał z elementami science fiction.
I tak sobie zadaję pytanie, czy można odwrócić przeznaczenie? Przecież ktoś tam na górze z jakiegoś powodu właśnie taki miał na nas plan…

Oj czyta się to naprawdę dobrze😊

Dodaj komentarz