„Gdybym miała twoją twarz” Frances Cha

Gdybym miała twoją twarz, to byłabym: 1.szczęściwsza, 2.inaczej posadowiona w hierarchii społecznej, 3. bardziej poważana, 4. może nawet już mężatką. I na pewno inaczej przeżyłabym twoje życie.

Iluzja. Mrzonka, że wygląd stale poprawiany za grubą kasę i przy ogromnym cierpieniu uczyni życie łatwiejszym, piękniejszym. Jeden z warunków lepszego życia, który można sobie spełnić, kiedy ma się ten luksus, że zarobione pieniądze można wydać na operacje, albo wziąć cholerne kredyty i je spłacać. Żeby jako kobieta żyć jakoś „w miarę” w Korei Południowej trzeba oprócz wyglądu spełnić jeszcze kilka innych punktów. Na przykład skończyć szkołę, na którą większości nie stać, albo mieć pracę i pracodawcę, który choć trochę doceni. A doceni, jeśli będziesz pracowała ponad swoje siły od rana do wieczora. I będziesz przede wszystkim pracownikiem. Nie kobietą, nie matką, tylko parobkiem.

No i rzecz jeszcze jedna, oprócz wielu innych- musisz uznać, że mężczyzna to książę, że jest lepszy od kobiet, więc ma więcej praw. Że trzeba mu usługiwać i godzić się na to, że jego potrzeby są duże. Również te seksualne. Wtedy może potrzebować więcej niż tylko jedną kobietę.

No i po krótce wtedy będzie w miarę ok. Straszne to, co czytałam. Nie wiem, czy przerysowane. Pewnie trochę tak. Za duża skala niefajnego życia na jeden metr kwadratowy. Wszystkie bohaterki mieszkają w jednym apartamentowcu przecież. Nie wiem jaka to wielkość przerysowania. Obojętnie. I straszne. Oczywiście, że opisy mają wiele wspólnego z naszym grajdołkiem i dziewczynami z Dubaju, ale u nas chyba jednak skala mniejsza. A do tego jeszcze tak niesmaczne opisy facetów. Eh dziękuję, że nie muszę tam żyć. Co do samej książki- nie jest ani zła, ani dobra. Taka po środku. Miejscami przynudnawa, miejscami wciąga. Brak mi zachwytu, ale mimo wszystko uważam, że dla poszerzenia horyzontów warto.      

Ocena:
6/10

Dodaj komentarz