Trójka dzieciaków dorosłych żyjąca w oderwaniu od przeciętnej rzeczywistości. Ojciec przebogaty, Monako, drogie samochody, Gucci i takie tam inne. Nigdy nie skalali się pracą. Przychodzą i owszem do ojca po szmal na sfinansowanie pomysłów, za których beznadziejność w niektórych środowiskach mordują.
Ojciec akceptuje to wszystko, bo cały czas jeszcze wynagradza im swoją nieobecność- bo życie zawodowe- i nieobecność matki- bo 12 lat temu zmarła. Do pewnego momentu. Kiedy serducho odmawia mu posłuszeństwa, a „Góra” daje szanse na drugie życie, postanawia, że musi dzieciom dać szkołę życia. Mając pieniądze można zorganizować wszystko tak, jakby nie miało się w ogóle pieniędzy, co też z niemałą przyjemnością czyni.
Kino francuskie- już jest dobrze. Klimat też francuski bardzo- jest jeszcze lepiej. Łatwość podania- też nieźle wróży. No i oczywiście od początku wiemy, jak to się skończy. Przekaz/morał taki, jaki w wielu innych filmach. I co z tego? Ano z tego tyle, że jest świetny na wspólny rodzinny wieczór. Dyskretne poczucie humoru i pozytywne nastawienie do bohaterów. No nie da się ich tak po prostu nie lubić. Ja dobrze się bawiłam, młodzież twierdzi, że też. Skosztujcie sami i dajcie znać.

Oj tak mówię dla francuskiego kina?mają świetne poczucie humoru. Film lekki, przyjemny, z morałem i uśmiechem.
U mnie młodzież odpadła… ?
O a u nas młodzież nawet się pośmiała. No i ok. Mogą przecież być różne gusta i nastroje…