Co migdały mają wspólnego z „Almond” Sohn Won-pyung?

Są takie książki, przy których od początku zadajesz sobie pytanie: „A co gdybym…?” To taka książka. Bo główny bohater jest zdecydowanie wyjątkowy. Ważny migdał zwany ciałem migdałowatym w jego mózgu nie rozwinął się prawie wcale. Co to znaczy dla niego? To, że nie ma praktycznie swojej części emocjonalnej. Nie czuje strachu, nie odczytuje emocji innych i nie wyraża własnych. Żyje prosto i konkretnie nie uroniwszy ani jednej łzy, ale też nie uśmiechnąwszy się ani razu.  

A co gdybym i ja tak miała? Nie rozumiałabym dwuznaczności, nie odczuwałabym strachu i pewnie nie miała podwyższonego ciśnienia. Tylko to ostatnie brzmi dobrze. Tak właśnie ma ON. Nie rozumie, mimo, iż nie jest głupi. Chroni go mama. Przeczuwając, jak wielkim problemem mogą stać się jego braki, uczy go elementarza emocji. Podpowiada, jak dobrze i bezpiecznie reagować, co powiedzieć. Takie uniwersalne zdania i zachowania, które prawie zawsze się sprawdzą.

Udaje mu się całkiem sprawnie „ślizgać” po różnych sytuacjach do momentu, kiedy na jego oczach ginie kilka osób zaatakowanych przez jakiegoś wariata, w tym jego babcia. Mama zostaje ciężko ranna. A ON? Stoi i patrzy. Bez uczuć, bez strachu, bez emocji. Wtedy świat się na nim poznaje, a ON musi się jakoś w tym świecie zorganizować.

Są takie książki, przy których oprócz zadawania sobie pytań, wiesz, że na dłużej zagoszczą w Twojej głowie. Bo są wyjątkowe, bo opisują niesamowitą historię, bo wzbudzają ogromne emocje. To taka książka. Nie na poprawę humoru, nie łatwa, choć bardzo dobrze i prosto napisana. Ale niezapomniana. I tyle. Sięgnijcie po nią i dajcie do poczytania młodzieży. Poszerzy paletę emocji i wrażliwości na tego drugiego, jakże innego od nas człowieka.

 

Ocena:
8/10

Dodaj komentarz