Co ma łosoś do Mozarta? I dlaczego krzyżówki w towarzystwie herbatki i balonów mają taką wartość? Czyli moje urodzinowe przemyślenia.

Lubię swoje urodziny. Lubię, bo jest wesoło i blisko z innymi i do innych. Przecież, jeśli nie chcieliby, to by nie życzyli. Przymusu nie ma. A jednak zadzwonili, napisali, odwiedzili. Cudownie wiedzieć, że ktoś o Tobie pomyślał w tym dniu, wziął telefon i zadzwonił, bo uznał, że warto. Napisał kilka słów na fb, Messengerze, czy gdziekolwiek indziej, bo uznał, że chce. Dziękuję, dziękuję!!!

Ale urodziny to też prezenty. I ja właśnie w temacie prezentów chciałabym kilka słów napisać.

Kto ich nie lubi? Nawet kiedy zarzekamy się, że nie czekamy i że w ogóle nie trzeba i takie tam, to i tak każdy czeka, myśli, co to w tym papierze, albo ile kasy w kopercie i … czasami jest fajnie, a czasami nie, a czasami normalnie- to wtedy, kiedy skarpetki i piżama pod choinką. To ja chciałabym kilka słów o tych fajnych. Jest kilka takich prezentów, które nie zapomnę do końca życia. Z różnych powodów.

Kiedyś miałam urodziny. Urodziny to tort. A ja nie przepadam niestety za biszkoptem z kupą masy jakiejś tam. Ale tradycja mówi- tort ze świeczkami być powinien. I wtedy taka jedna osóbka, która dokładnie wiedziała, jak to ze mną jest, wpadła z tortem z chleba tostowego przekładanym Almette i łososiem z kwiatami z rzodkiewki i pora. Jakie to było pyszne, ile uśmiechu wywołało … Ja w życiu smaczniejszego torta nie jadłam!

Innym razem w dniu urodzin zbierałam się raniutko do pracy. Otworzyłam drzwi, a tam mnóstwo balonów. Znajomi przyjechali w nocy i ubrali wejście. Nie napisali karteczki kto to, więc szukać musiałam sama. Ale jakież cudowne szukanie te było…

Przed  świętami Bożego Narodzenia dotarła do mnie paczka. Po jej otwarciu okazało się, że w środku była butelka wina, garść przypraw, które pozwoliły z niego zrobić grzańca i… krzyżówki, żebym mogła się na święta oderwać od pracy. Tak sobie wymyślił mój szef. Jakie to było fajne i jak ja się przy tym prezencie naśmiałam. Krzyżówki rozwiązałam- tak na marginesie.   

A jeszcze innym razem znajoma podarowała mi różne herbatki, bo uwielbiam takie wszystkie inne niż zwykła czarna. I na każdej torebce naklejona była jakaś sentencja. No nie ma możliwości, żeby nie uśmiechnąć się parząc sobie taką herbatkę.

I wiecie, co te wszystkie prezenty połączyło? To, że ktoś pomyślał, że to specjalnie dla mnie. Że taki prezent wywołał tak ogromną radość, bo ludzie wiedzieli co lubię.

A teraz o dzisiejszych prezentach od rodzinki. Moje zdjęcie na okładce Travellersów- przy poczuciu, że ja ciągle za mało widziałam, coś najpiękniejszego, co można mi podarować. No chyba, że usłyszałabym po otwarciu oczu: „Pakuj się. Urlop załatwiony. Wyjeżdżamy” haha.

Ale drugi prezent przebił nawet ten pierwszy: moja rodzinka swego czasu zżarła kulki Mozarta- takie dobre czekoladki przywiezione przez szwagierkę w prezencie prosto z Austrii. Zżarła beze mnie, a ja je bardzo lubię. I awantura była ogromna. Jak oni mogli. I że matki nie szanują, nie doceniają i takie tam, żeby wzbudzić trochę skruchy. I wzbudziłam. Zamówili i oto dostałam prezent całkowicie skrojony pod moje lubości- całe pudełko czekoladek Mozarta prosto z Austrii.  

Kurcze jakie to jest fajne, jak ktoś myśli o Tobie i tylko o Tobie robiąc Ci prezent. Jak przeanalizuje, co sprawi Ci największa przyjemność, co zaskoczy bardzo i co wywoła prawdziwy uśmiech. Czasami naprawdę nie trzeba wiele, by było tak ogromnie dużo.  

Więc ja tutaj dzisiaj z postulatem ogromnym przychodzę: ludzie kochani obdarowujmy innych tak często jak się da prezentami, które nie za miliony, a wywołają tyle radości, ile moje dzisiaj.

Dziękuję Kochani za każdy telefon, każde życzenia i każdy kontakt. Niechaj się spełnia wszystko!

Ściskam

Magda

Ten post ma 4 komentarzy

  1. Ania

    Madzia, a ja pamiętam Twoje urodzinki w Neapolu. Fajnie było. Nawet jedna świeca i jedna nędzna różyczka. Ale atmosfera!

    1. Magda i Tomek

      Ale jakie Wy urządzaliście kombinacje alpejskie, żeby tą świeczkę zdobyć!!! I żebym nie widziała/nie wiedziała haha. Eh cudne te wspomnienia, a świeczka do tej pory stoi w kuchni. Urodziny w Neapolu i do tego w takim towarzystwie- hmm to jest to!

  2. Ewelina

    Cieszę się, że mogłam przyczynić się choć troszkę do uśmiechu i dobrego nastroju?Wszystkiego co najlepsze dla Ciebie ???

Skomentuj Ania Anuluj pisanie odpowiedzi