Z pierwszą wizytą u Ludwika Szalonego
Rozpoczyna się o 6.00. Nie da rady inaczej, jeśli chcemy zobaczyć najsłynniejszy zamek w Niemczech- Neuschwanstein. Przed otwarciem kas (otwierają o 8.00) jesteśmy w Schwangau. Udaje nam się kupić bilety z wejściem na godzinę 9.30, co oznacza, że w tym dniu będziemy już 7 grupą zwiedzającą zamek (grupy wchodzą co 5 min., a każda liczy ok. 40-50 osób). Łatwo przeliczyć, jakie ilości zwiedzających wędrują codziennie po zamku. Za bilety płacą tylko dorośli po 12 EUR. Pod zamek można podjechać bryczką bądź autobusem, my wybieramy wersję na piechotkę, oszczędzając prawie 8 EUR na lody. Droga oczywiście w górę, bez wielkich utrudnień zajmuje ok. 30 min. Zamek widoczny już z dołu, kiedy stanąć na nim jest naprawdę bajkowy. Mamy czas, żeby pochodzić po dziedzińcu i rozejrzeć się dookoła.
Punktualnie o 9.30 zaczynamy zwiedzanie. Nie wolno robić zdjęć. Mamy wersję z przewodnikiem po niemiecku, są też wersje z audio-przewodnikiem po polsku. Pani przewodnik wprawdzie miła, ale widać i czuć, że robi to wszystko automatycznie. Zresztą przy tej ilości odwiedzających… Ludwik II Szalony- twórca zamku, artysta niespełniony stworzył coś tak bajkowego, że nie sposób tego opisać. Inspirowany średniowieczem oraz operami Wagnera zamknął się w świecie luksusu i nowoczesności z jednej strony oraz opery, legend i podań, których bohaterów próbował ożywić, z drugiej. Zasłyszawszy na przykład historię Venus z opery Wagnera, która jako bogini żyła skrycie ze swoim kochankiem ukryta w grocie, stworzył sobie koło sypialni taką właśnie grotę. Opowiadać o jego wizjach można by było jeszcze wiele, faktem jest, że nie dokończył swego dzieła za życia, przez ten zamek popadł w straszne kłopoty finansowe, a skończył z orzeczeniem o swojej niepoczytalności w jeziorze Alpsee jako topielec. Nic dziwnego, że coś tak pięknego inspiruje tak wielu twórców (Disney umieścił zamek na początku wszystkich swoich bajek). Po zwiedzaniu zamku udajemy się na most Marii- Marienbrücke, punkt widokowy nad przepaścią i wodospadem, oblegany potwornie przez turystów, z przepięknym widokiem na zamek. Po zejściu udajemy się na drugi zamek Hohenschwangau, miejsce urodzenia Ludwika II.
Nie zwiedzamy, tylko przechadzamy się po ogrodach i podziwiamy widoki. I wreszcie idziemy nad przepiękne jezioro Alpsee z widokiem jak z bajki. I tam spędzamy trochę czasu, po prostu ciesząc chwilą.
Ok. 14.00 wracamy na parking obserwując wszystkich tych, którzy koniecznie jeszcze chcą dostać się do zamku i muszą czekać w potwornych kolejkach. Rewelacyjna przygoda, która trzeba zacząć wcześnie rano, aby mogła się spełnić.
Po obiedzie, odpoczynku i meczu piłki nożnej jedziemy na spacer nad jeziorem Weissensee. Całkiem przypadkowo trafiamy na paradę bawarską z okazji jubileuszu 140- lecia grupy muzycznej, której nazwy nie pamiętam. Ale kolorowo. Muzyka folklorystyczna, wszyscy w tradycyjnych „trachtach”, czyli strojach ludowych, nastroje rodem z Oktoberfestu.
I nawet panie roznoszą w wydekoltowanych bluzeczkach jak na Oktoberfeście po 6-8 jednolitrowych kufli piwa. Chłoniemy atmosferę, a potem udajemy się na spacer nad jezioro. Widoki powalające, zdjęcia niestety tego nie oddadzą. Planujemy tutaj przyjechać na pół dnia i poleżeć sobie nad jeziorem.













Oj zachęciłaś! Niech nas tylko odblokują!
No niech! Też czekamy…