Na początek dostajesz cholernie mocne uderzenie- zdarzenia, których świadkiem nigdy nie powinien być nikt, a już najmniej dwunastolatka. Tatuś zafundował jej traumę na całe życie. Dzięki Bogu w życiu dorosłym próbuje się podnieść. I otworzyć na zupełnie inne życie bez obciążeń. Ma siłę, ma talent i trafia w dobre miejsce. Ale przeszłość ma to do siebie, że wraca. Pod różnymi postaciami, ale jednak.
To wszystko zależy od tego, dlaczego sięgasz po tą książkę. Jeśli dla thrillerowych przeżyć- nie uraczysz ich za dużo- poza mocnym początkiem i w miarę mocnym zakończeniem. Jeśli dla historii obyczajowej z tłem lekko kryminalnym i miłosnym, to znalazłaś odpowiednią lekturę.
Pierwszy raz przeczytałam książkę napisaną przez Norę Roberts. Wiedziałam, że to literatura typowo kobieca i taka też jest. Mimo ponad pięciuset stron i fragmentów, w których nie dzieje się nic, czyta się dosyć szybko. Nie wymaga ani zbędnej analizy, ani ponadprzeciętnego skupienia. Ot taka jesienna lektura pod kocykiem. Takie też są od czasu do czasu potrzebne, aby odpocząć.
