„Pacjentka” Alex Michaelides

Małżeństwo dwojga artystów. Ona- malarka, on fotograf. Z jakiegoś powodu strzeliła mu prosto w twarz. Rozwaliła ją na drobne. Teraz przebywa w szpitalu psychiatrycznym. I jest zagadką dla wszystkich. Od momentu popełnienia zbrodni nie odzywa się do nikogo. Trudno więc poznać motyw, trudno ją leczyć. Na zewnątrz widać tylko niesamowitą agresję, więc dostaje coraz więcej leków wyciszających, które ją totalnie ogłupiają.

I taką poznaje ją psychoterapeuta- nowy w tym ośrodku, który za cel stawia sobie doprowadzić do tego, że ona zacznie mówić. Chyba nikt poza nim w to nie wierzy. On jednak idzie w zaparte.

Trudno jakoś było mi wejść w tą książkę. Może nie do końca ten czas? A może początek taki przynudnawy? Ale jak już weszłam, to nie przestawałam czytać, dopóki nie dowiedziałam się wszystkiego. A dowiedziałam się tego, czego kompletnie się nie spodziewałam. No psychologicznie bardzo mnie ta książka podeszła. Polecam na wakacyjny czas. Niby szybko, niby łatwo, a na końcu bomba.

Jeśli nie znajdziecie innego powodu, dlaczego warto ją przeczytać (bo thriller psychologiczny, bo dobre noty, bo intrygująca zapowiedź itp.), to przeczytajcie po prostu dla bardzo dobrego zakończenia.

Ten post ma 2 komentarzy

  1. Ewelina

    Oj tak, zakończenie….zaskakujące.nie wpadłam absolutnie na nie. Faktem jest, że ksuszka wciąga z kartki na kartkę. Polecam również ?

Dodaj komentarz