Młody policjant na tropie złodzieja wszechczasów- złodzieja z klasą i gustem, bo kradnie tylko największe na świecie dzieła sztuki. Niespełniona miłość i piękne umieranie. To tak w wielkim skrócie.
Że kocham Musso pisałam już niejeden raz. Ta książka nie dorównuje „Jutro” i „Potem” wcale, a jednak dla odmóżdżenia i poczytania czegoś, co napisane jest naprawdę ładnym językiem przez dwa wieczory w sam raz. Genialnie odjechana scena w hali odlotów dla tych z szansą na życie i dla tych bez żadnych szans. Myślę, że za długo nie pomieszka w mej głowie, ale i tak polecam, bo to taki totalny „skok w bok” od bardziej ambitnych lub skłaniających do wielkich przemyśleń pozycji. Fatalna okładka. Tak bardzo wprost nie powinno się pokazywać treści już na wstępie.
