Sofia ma i łatwo i trudno. Mieszka w Argentynie, pochodzi z bogatej i szanowanej rodziny. Jest rozpieszczona przez najbliższych. Nie toleruje jej tylko mama skupiona przede wszystkim na jej dwóch braciach, którzy są jej całym życiem. I to właśnie w stosunku do niej i głównie z tego powodu Sofia jest krnąbrna i bardzo niezależna. Do tego z wieloma „chłopackimi” naleciałościami. Za wszelką cenę pokazuje, że nie podporządkuje się surowości matki i nie sprosta jej wyobrażeniom na swój temat. Prowadzi to do wielu sporów i nieprzyjemnych incydentów. Jednakże ani matka ani córka nie odpuszczają.
I w zasadzie mimo tych problemów życie mogłoby biec sobie swoim trybem i bardzo nieskomplikowanie, gdyby nie fakt, że Sofia zaczyna dojrzewać i coraz silniej przywiązywać się do Santiego- kuzyna mieszkającego tuż obok. Nikogo nie dziwi, że spędzają ze sobą mnóstwo czasu- tak było od zawsze. Ale teraz jej spojrzenia stają się jakieś głębsze, a serducho niby mocniej bije. Dostrzega w nim już nie tylko kuzyna. Zaczyna widzieć mężczyznę. Na tym etapie tylko ona.
I właśnie wtedy Santi wyjeżdża na dwa lata do Ameryki. Studiuje, zdobywa doświadczenia wszelakie, zwiedza świat. Po powrocie zastaje w domu Sofię- już nie podlotka, a kobietę. I szybko spostrzega, że jest nią zainteresowany jako kobietą, a nie kuzynką. Wchodzą na ścieżkę zakazanej, kazirodczej miłości.
Piękna, wzruszająca opowieść o miłości, o zagubieniu w miłości, o samotności i ogromnym bólu w miłości. O wybaczaniu z miłości. O namiętności, która nie potrafi odejść i próbie poszukiwania półśrodków, żeby ją choć trochę pogonić.
Bo najtrudniej jest, kiedy nie ma nadziei, że miłość można zrealizować i trzeba szukać jakiejś metody, żeby przetrwać tak w ogóle. A kocha się nadal. I żyć bez tej konkretnej drugiej osoby nie bardzo umie.
Książka napisana pięknym językiem, dzięki czemu czytelnik „chłonie” stronę po stronie. Dodam do tego: chłonie i nie chce przerwać, ponieważ zdarzenia rozwijają się często w nieoczekiwany przez nas sposób. A jeśli nawet dochodzimy do momentu, kiedy wiemy, że teraz musi być tak, a nie inaczej, to i tak z wypiekami na twarzy czekamy, czy aby mieliśmy rację w naszych przypuszczeniach. Najbardziej chyba docenić trzeba fakt, że od początku towarzyszą nam emocje. Raz jest to zniesmaczenie, innym razem ciekawość, którą zastępuje zauroczenie i cała paleta innych. A gdzie emocje, tam też wartość czytelnicza!
Cudownie spędzony czas. Bardzo polecam.
