Katie deMaio- młoda prawniczka po wypadku trafia do renomowanego szpitala. W nocy podchodzi do okna i widzi jak jakiś mężczyzna wrzuca do bagażnika ciało kobiety. Mało tego zauważa jej twarz. Ponieważ była pod wpływem lekarstw następnego dnia nie jest pewna, czy to był senny koszmar, czy rzeczywiście coś takiego widziała. Tego dnia okazuje się jednak, że jakaś kobieta została odnaleziona martwa w swoim domu. Katie przypomina sobie zdarzenie z nocy i rozpoznaje twarz denatki. Problem w tym, że morderca wie, że roleta w oknie była uchylona, więc ktoś musiał go widzieć. Szybko też wchodzi w posiadanie informacji kto to był. I zaczyna się seria tragicznych w skutkach zdarzeń. I walki z czasem.
Niby od początku wiemy kto zabił, kogo zabił, kto był świadkiem, ale trzyma w napięciu do samego końca. Czyta się szybko i dobrze. To trochę taka podróż sentymentalna do czasów, kiedy nie było komórek i nowoczesnych technologii, a kontakt przez to bardzo utrudniony. Zupełnie to nie przeszkadza.
Na długie wakacyjne wieczory nie pozostaje mi nic innego, jak po prostu polecić.
