„Identyczne bliźnięta muszą być wychowywane osobno, jeśli mają stać się tym, kim naprawdę są”.
No to z Sam i Elli było zupełnie odwrotnie. Były razem. Całe dzieciństwo, całą młodość. Sławne już od najmłodszych lat spędzały razem czas w przyczepie campingowej pomiędzy zdjęciami do kolejnego odcinka serialu. Grały jedną osobę, ale ponieważ były identyczne, można było kręcić wiele godzin, nie bacząc, że to jeszcze dzieci. Bo jedna z nich w teorii wchodziła za drugą i nie łamano czasu ich pracy. Teoretycznie, bo co, jeśli ciągle grała tylko jedna? I tak nikt ich nie rozróżniał.
Ciągle wchodziły w skórę „tej drugiej”, tłumacząc sobie to chwilową potrzebą, potem koniecznością, czasami dla eksperymentu, czasami dla przygody. Jedna całość rozłożona na dwie istoty. Zamienne stronami.
I dopiero dorosłe życie, nałogi i zupełnie rozbieżne marzenia pokiereszowało ten siostrzany związek. I doprowadziło do tego, że nie widziały się już od ponad roku. I to właśnie wtedy Sam dowiaduje się, że jej siostra zniknęła. Mało tego zostawiła pod opieką rodziców dopiero co adoptowaną, wymarzoną córeczkę. Nic, ale nic nie ma sensu w tej całej historii. Sam czuje to od początku i uruchamia wszystkie swoje, od roku trzeźwe już siły, aby odnaleźć Elli.
To jest po prostu bardzo dobra książka. I bardzo dobra historia. Od początku czujesz taki niepokój, choć jeszcze nie wiesz, dlaczego. Może dlatego, że od pierwszych stron wiele tam trudnych tematów, jak chociażby dziecięcy biznes, toksyczne więzi rodzinne i powiedzmy sobie szczerze- wyświechtane słowa: feminizm, grupa coachingowa, samopomoc, wellness, a w gruncie rzeczy po prostu sekta.
I nie bez kozery na początku zamieściłam właśnie ten cytat z tej właśnie książki. Bo dużo w tej historii obrazu tego, że bliźniaczki mogą tworzyć bardzo toksyczny związek, w którym jedna czuje się wykorzystana, pominięta, słabsza, gorsza. A druga- ta silniejsza, wie, że bez tej słabszej nie będzie do końca sobą. Takie uzależnienie na całe życie.
Książka na pograniczu thrillera i obyczaju z domieszką psychologii. Napisana/przetłumaczona dobrze, dzięki czemu czytanie jej staje się przygodą rozłożoną- jak dla mnie na trzy wieczory. Oj warto. Bardzo warto.
Dziękuję Wydawnictwu Agora za egzemplarz do recenzji.
