KIEDYŚ Ada zniknęła. Była na wakacjach z rodzicami i ich przyjaciółmi. Wieczorem po imprezie wszyscy rozeszli się do swoich pokojów, Ada nie wróciła. Rano też jej nie było. Rozpacz matki, dramat ojca. Prawie każdy z przebywających z nimi, bądź obok ich miejsca pobytu mógł mieć jakiś motyw.
POMIĘDZY Ojciec postanawia, że znajdzie córkę. Użył już wszystkich możliwych metod, uruchomił wszystkie możliwe kontakty. Przepadła jak kamień w wodę. Walczy.
TERAZ Wraca do miejsca zaginięcia z postanowieniem zbadania wszystkiego jeszcze raz. Spotyka znajomą, która w momencie zaginięcia Ady była w tym samym miejscu. Postanawiają wspólnie dalej szukać, by odkryć prawdę.
Czyta się od pewnego momentu szybko. Na początku jednak trochę mi się wlokła. Język potoczny, więc całkiem swojsko. Czasami zbyt potoczny nawet. Nie jest to mistrzostwo nie wiadomo jakiego formatu, ale całkiem dobra książka. I stwierdziłam to dopiero, kiedy dobrnęłam do ostatnich stron. Zakończenie natomiast mistrzowskie zdecydowanie. Polecam.
