1992 rok. W zimową noc jedna z najzdolniejszych uczennic liceum, dziewiętnastoletnia Vinca Rockwell ucieka wraz ze swoim nauczycielem filozofii, z którym ma romans. Od tamtej pory, żadne z nich nie dało żadnego znaku życia. Zaginięcie obrosło w legendę. Pełno domysłów i niesłabnące zainteresowanie tym, co naprawdę wydarzyło się tamtego dnia.
Rok 2017. Thomas po wielu latach wraca w swoje rodzinne strony na zjazd absolwentów liceum, do którego uczęszczał dwadzieścia pięć lat wcześniej. Podczas gali jubileuszowej dowiaduje się o planowanym remoncie. Przebudowa hali sportowej doprowadzi do odkrycia prawdy o morderstwie, w które uwikłany jest Thomas. Czy da się tego jakoś uniknąć?
Albo nie miałam nastroju na takie historie, albo Musso nie do końca był „moim” Musso w tej książce. Za dużo wątków, trudno się połapać czasami dlaczego bohater aż takie kroki podejmuje. Cały czas mamy wrażenie nieuchronnej destrukcji i tak przytłacza bardzo to wrażenie. A może to książka bardziej na jesień niż na lato? Najdziwniejsze jest to, że zadowolona z niej jakoś super nie byłam, ale ten klimat, jaki Musso stworzył w książce jeszcze na kilka dni we mnie pozostał. Czyli autor chyba mimo wszystko cel swój osiągnął. Kto lubi Musso niech sięgnie po tą pozycję i sam się przekona.
