Jeśli czytałaś „Jeźdźca miedzianego” i podobało się, to ta książka też Ci się spodoba. Nawiązanie do Leningradu i tych strasznie smutnych kart jego oblężenia. Podstawowa akcja rozgrywa się jednakże współcześnie. Matka całkowicie wyzuta z jakichkolwiek uczuć i dwie córki, które bardzo chcą jej nie kochać, ale czują się w obowiązku. Brzmi strasznie. Najgorsze, że w całej tęsknocie za uczuciem matki kopiują jej najbardziej znienawidzone zachowania. Wzruszająca i piękna. I zmusza do refleksji. Jedno małe „ale”- powinna skończyć się kilka kartek wcześniej. Byłaby genialna wtedy. Polecam przy wylewie książek w zimą w tle. Nie kryminał, a chcesz czytać i czytać…
