Miejsce przeszłości jest w przeszłości. A co jeśli czegoś w tej przeszłości nie załatwiliśmy? Nie powiedzieliśmy? O coś nie zadbaliśmy? Teraźniejszość jest wtedy trudna. Bo wracasz do tego, co już powinno być historią. Wracasz z pragnieniem: naprawy, tęsknoty, innego scenariusza.
Tokio. Jedna kawiarnia, jedno krzesło. I jedna jedyna szansa, żeby wrócić do przeszłości. Pod pewnymi warunkami i na określony czas. Zanim wystygnie kawa.
Przedziwna, wzruszająca, inna niż wszystkie historia ludzi, którzy decydują się na chwilę przenieść do historii, wiedząc doskonale, że nic co powiedzą i zrobią nie zmieni tego, co tu i teraz. A jednak pragnienie jest większe. Cztery historie. I więcej niż czworo bohaterów. Niepozorna magia.
Literatura japońska jest bardzo odmienna od naszej. Ale ma w sobie coś takiego, że długo potem jeszcze myślisz i myślisz. Czytałam „Kieszonkowca”. Czytałam „Dziewczynę z Konbini” i „Ukochane równanie profesora”. Polecam wszystkie. Posmakujcie japońskich pisarzy. Smakują. Zapewniam:)

Ustawiam się w kolejce?
Książka na półce – przeczytane?
piękna książka, z pięknym przesłaniem. Rozmawiajmy, rozmawiajmy i jeszcze raz rozmawiajmy ze sobą, żeby…… zdążyć ?
Pięknie ujęte podsumowanie…