Włochy Północne 2022- dzień IV Varenna

Jeśliby mierzyć życie ilością chwil, które zapierają dech w piersiach, to trochę życia dzisiaj przeżyłyśmy haha. Czwarty dzień naszej podróży to równie piękna, choć inna niż Bellagio, miejscowość Varenna.

Do Varenny wypływamy promem. To zaledwie 15 min. przecudnych widoków. A potem już spacerek nadbrzeżem, maleńkie uliczki, kościółki. Tutaj jest się głównie z dwóch powodów: z powodu willi Monastero, a jeszcze bardziej ogrodów, które ją otaczają. Drugi powód widać już na promie, bo góruje nad całością- zamek Vezio. Właściciel naszego mieszkanka polecając nam atrakcje godne zobaczenia w okolicy powiedział tylko krótko: warto zobaczyć, ale przy tej pogodzie raczej nie wejdziecie. Normalnie powiedziałabym- co? Kto, jak nie my? Ale widząc jak wysoko położone jest to zamczysko, a wokół nas z 30 stopni na luzie, wiemy, że ten cel chyba jednak trzeba sobie odpuścić.

Ale zostaje willa, w której zaszywamy się na dobre dwie godziny. Wstęp płatny- 8 EUR, ale jakie widoki, jakie tarasy i jaka roślinność. Cudownie spędzony powolny, spacerowy czas.

A potem na przekór wszystkiemu jednak dochodzimy do wniosku, że zamek trzeba zdobyć. I na dodatek wybieramy jeszcze krótszą, bardziej ekstremalną drogę z napisem, że niby alpejska. W normalnych warunkach takimi ścieżkami idzie się w obuwiu sportowym, jakoś normalnie ubranym. A my pomykamy ledwie dysząc w sukienkach i sandałkach. Ups! Na pewno obraz ten zostanie w nas na zawsze już haha. Ścieżynka trudna, co tu dużo mówić, temperatury przytykają, ale za to moi Drodzy… Na miejscu to my bohaterki jesteśmy! Tyle samozadowolenia ten trud w nas wywołał, że szerokie uśmiechy pot wszechobecny i czerwień niezłą na twarzy maskują.

A sam zamek jak to zamek. Fajnie, że dookoła są duchy, bo uroku temu miejscu dodają. I nie wiem, czy o ten zamek tak naprawdę komuś tutaj tak bardzo chodzi, czy raczej o te widoki na Como. I poczucie zwycięstwa po takiej wspinaczce. 

Po dłuższej chwili, zbrataniu się z duchami, obejrzeniu podziemi, w których oprócz trzech kościotrupów niewiele widać,  schodzimy równie niefajną ścieżką na dół, modląc się, żeby łydki to zejście wytrzymały. Bo wszędzie same oślizgłe kamienie. Nie te buty na taką wędrówkę. 

No i cóż wracamy do Bellagio na ostatnią włoską kolację. Niestety wszystko kiedyś się kończy. Przed nami jutro Mediolan i powrót do domu. Dzisiejsza kolacja za to w urokliwym miejscu przepełnionym ręcznie malowanym szkłem. 

Eh jaki piękny to był dzionek. SZCZĘŚCIARY jesteśmy! SZCZĘŚCIARY, bo dane nam to wszystko przeżyć:)    

Ten post ma 4 komentarzy

  1. Anonim

    Madziu cudne dziewczyny w cudnych okolicznościach.. brawo dla Was wszystkich za te kiecki i sandałki ?wszystkie te klimaty oprócz zamku mam w pamięci ?

  2. Ania

    Szczęściary! Ale szczęściu trzeba dopomagać. A i Como ze swoimi klimatami zyskało na atrakcyjności, gdy zjawiły się tam takie donny! 🙂

  3. Wanda

    Świetnie się czyta te relacje szczególnie że właśnie wróciłyśmy wraz z córką z 4-dniowej prawie identycznej wyprawy. Emocje podobne choć u nas nie było Werony ani Mediolanu a nad jeziorem Como nocowałyśmy w Lecco. Wyjazd bardzo polecam a dodatkowo należy wybrać się statkiem z Bellgio do Lenno i zobaczyć przepiękne ogrody Villi Balbianello, gdzie kręcono zdjęcia do Cassino Royal. Natomiast podziwiam determinację Waszą w pokonaniu drogi do Zamku w Varennie, gdyż my wchodziłyśmy tą właśnie krótszą drogą bardzo dobrze przygotowaną a startująca z nad portu a natomiast zejście do Villi Monstera było okropne a w klapeczkach to chyba koszmar?. Dzięki za inspirujące relacje. Mój też wymarzony kierunek to Bari.

    1. Magda i Tomek

      Dziękuję za miłe słowa! Balbianello zostawiam sobie na raz następny haha. Chcialam, ale nie dało rady zobaczyć wszystkiego… Zamek Vezio na zawsze pozostanie w pamięci z ogromnym uśmiechem. Ale sandały odradzam każdemu haha. Trzymam mocno kciuki za Bari, za Alberobello i cąły ten region. Jak mi tam było dobrze… Marzenia trzeba sobie spełniać, więc wierzę, ze i Tobie się uda:)

      Pozdrawiam serdecznie
      Magda

Dodaj komentarz