„Unorthodox”

Serialowy listopad- nie listopadziejemy wcale:)
W poszukiwaniu takich seriali, przy których nie będziemy mieli wrażenia, że czas nam po prostu beznadziejnie przeciekł przez palce, natrafiłam w pierwszej połowie tego roku na mini-serial (bo to tylko 4 odcinki) „Unorthodox”. Byłam wtedy pod wielkim wrażeniem książki „Drzewo migdałowe”, po konieczności zrezygnowania z wyjazdu do Izraela, więc siłą rzeczy gdzieś próbowałam nadrobić to, co straciłam.

Temat żydowski pokazywany u nas najczęściej ze strony problematyki zagłady II wojny światowej, tym razem przedstawiony bardzo współcześnie. Młoda Żydówka Esther mieszkająca na Brooklinie w dzielnicy ultraortodoksyjnej, żyjąca w zaaranżowanym małżeństwie, nie mogąc odnaleźć się w kulturze i zwyczajach, jakie najpewniej będzie musiała pielęgnować i w sobie i w swoim potomstwie do końca swoich dni, postanawia po prostu uciec. Jedyny możliwy kierunek to Berlin, gdzie mieszka jej matka, która też zdecydowała się na ten krok. Ucieka. Zachłystuje się innym światem. Problemy wracają w nieprzewidzianej skali.

Czasami jest tak, że jedna aktorka potrafi zrobić cały serial. Główna bohaterka Shira Haas jest tak charyzmatyczna w swojej roli, że wierzmy jej we wszystko. I kibicujemy z całych sił. Moc filmu to też ukazanie rytuałów ortodoksyjnych z takiej strony, z której ja ich nie znałam. Bardzo, bardzo polecam. Dla poszerzenia horyzontów, wiedzy o świecie i końcowego stwierdzenia: „Wcale nie mam tak źle”😊

Widzieliście? Podzielacie opinię?

Dodaj komentarz