Zapytałam dzisiaj Basię czego uczy ją wolontariat. Usłyszałam: „Mamo tak najbardziej to ufności”. Zapytałam więc dlaczego. „No bo ja uczę się, żeby ufać ludziom, że oni dobrze wykorzystają to, co robię”.
Jakie to jest mądre. Taka dwunastolatka ubrała w słowa to, co powinno stanowić podstawę każdego naszego działania. ZAUFANIE. Nie teorie spiskowe, nie podejrzenia, nie zazdrość czy zawiść. Nie ocenianie drugiej strony nie wiedząc do końca i nie znając za bardzo. Tylko wyjście od prostego założenia:
„Ja jestem OK. I oni też są OK.”
Jak dużo łatwiejszy/piękniejszy byłby świat, gdybyśmy mogli zawsze od tego zaczynać
