Judith we Francji jest Judith. Ma męża znanego kompozytora i dwóch synów. A w Szwajcarii jest Margot i wychowuje małą córeczkę wspólnie z partnerem. A ponieważ jest tłumaczką podróż wkomponowuje się w jej życie bardzo. Więc udaje jej się być trochę tu, trochę tu. W każdym miejscu ciężko rodzinie, że ona tylko na tak krótko, tylko na chwilę. A przecież potrzebują jej na dłużej. Na stałe.
Mimo wszystko do pewnego momentu całkiem dobrze wszystko się układa. Ale mąż dostaje kontrakt i jeszcze więcej będzie poza domem. I fajnie byłoby, gdyby była częściej z dziećmi. A partner nie może pogodzić się z faktem, że kiedy ona wyjeżdża córeczka strasznie tęskni. I karmi się nadzieją, że zawsze już będą razem i że mama zabierze ją ze sobą.
Sama Judith chyba też już zaczyna mylić się w swoich rolach. Posługuje się nie tym imieniem i nie w tym miejscu, w którym powinna. Coraz częściej wymyka się i ukrywa podczas rozmów, żeby nikt nie odkrył jej sekretu. Podczas koncertu męża nie wytrzymuje napięcia budowanego przez orkiestrę. Stałe pomieszanie ról zaczyna odbijać się na jej zdrowiu.
I jasnym jest, że sytuacja jakoś musi się rozwiązać, bo tak na dłuższą metę żyć się nie da.
Główną bohaterkę Virginie Efira poznałam oglądając bardzo kontrowersyjny film „Benedetta” https://www.filmweb.pl/film/Benedetta-2021-817415 . Nie sposób było nie zachwycić się jej grą i urodą. I dokładnie tak jest też w tym filmie. Jest piękna i przekonywująca. A przecież reżyser tworzy w jej osobie takiego potwora (choć to określenie totalnie nie pasuje do bohaterki), który próbując sprostać wszystkim wymaganiom każdej z ról, jakie przyjęła, rani wszystkich dookoła i samą siebie.
Bardzo dobry. Bardzo dobry film. Dla tych, którzy w kinie krok po kroku lubią odkrywać zagadki, a po filmie muszą z kimś przegadać swój punkt widzenia. Film psychologiczny, więc kto takich nie trawi, niech sobie daruje. Bo reżyser zmusza nas do tego, aby myśleć i układać scenariusze kolejnych zdarzeń podczas filmu i analizować to, co miedzy wierszami, zaraz po nim. A poza tym film cudnie francuski. Cudnie nie- amerykański. I temat nieszablonowy, bo dotychczas to raczej mężczyźni prowadzili podwójne życie. Kino europejskie to jest to! Idźcie koniecznie, jeśli jeszcze gdzieś go złapiecie.
