Rzym 2019- podsumowujemy

Rzym- dzień V i ostatni- nostalgia i żal nas dopada
 
W ostatni dzień naszego pobytu mamy w planach tylko wejście na kopułę Bazyliki. Reszta to czas, żeby jeszcze trochę pooddychać Rzymem.
Gdyby wejście zaplanowane było na pierwszy czy drugi dzień nikt nie zastanawiałby się, czy wchodzimy na piechotę (537 schodów), czy wjeżdżamy windą (i tak wjeżdża się tylko do pewnego momentu, do pokonania i tak pozostaje jeszcze 320 schodów). Ale, że jest to piąty dzień naszego pobytu w Rzymie i pokonaliśmy dziesiątki kilometrów, postanawiamy, że jedziemy windą, bo nam nogi powoli odmawiają posłuszeństwa. I dobrze, że właśnie tak postanowiliśmy, bo to, co przed nami to takie trochę wyzwanie. Wejście dość strome, a na dodatek w pewnym miejscu idziemy skośnie do poziomu. Na koniec na latarnię kopuły wchodzi się po bardzo wąskich i stromych schodach przy których na środku wisi lina, której musimy się trzymać, aby nie stracić równowagi. I nie ma odwrotu. Jeśli już wejdziemy w korytarz kopuły musimy iść na szczyt, bo ruch jest jednokierunkowy. Za to po wejściu natychmiast wracają nam siły. Jesteśmy na wysokości 53 metrów ponad posadzką kopuły! Jeszcze wyżej, bo na 73 metrach jest druga galeria, ale niedostępna dla turystów. Widoki wynagradzają nam wszystko. Piękne podsumowanie naszego pobytu.
 
A teraz kilka słów tak bardzo praktycznie:
Rzym potrafi być drogi i potrafi być nie taki drogi. Zależy tylko od Was. Loty- odpowiednio wcześnie zabukowane i tanimi liniami to koszt rzędu 200- 300 PLN w obie strony już licząc. Noclegi- wybór ogromny. Można za 50 PLN, można za 100 PLN i można za dużo, dużo więcej. Dojazd z lotniska- autobus 6 EUR. Transport miejski- Rzym zwiedza się na piechotę, ale w dniu kiedy zwiedzamy bazyliki kupujemy bilet całodzienny. Koszt 7 EUR. Na pojedynczy przejazd bilet ważny 100 min. to koszt 1,50 EUR. Wejście do Koloseum- 18 EUR, wejście do Muzeów Watykańskich- 12 EUR, wjazd na kopułę bazyliki 10 EUR. Wstęp do innych bazylik- darmowy. Jedzenie – podaję ceny z Zatybrza, bo tam cudownie, taniej i w ogóle najurokliwiej: pizza od 7-10 EUR, lasagne od 8 EUR, makarony od 8 EUR. W sklepach spożywczych ceny zbliżone o naszych. My na naszych wyjazdach zawsze wybieramy opcję apartamentu, gdzie każdy ma swój pokój i łazienkę, a kuchnia i salon są wspólne. Cudowne poranki przy wspólnym stole i snucie planów na cały dzień, a po powrocie podsumowanie przeżyć- coś pięknego…. A poza tym taniej wychodzi niż w hotelu.
 
W dzień odlotu dopada mnie, ale mam wrażenie, że moich towarzyszy również, nostalgiczne i niemal bolesne poczucie i żal taki jakiś, że w miejscu, które stało się na kilka dni moim domem, w którym poczułam, jak dobrze jest zwolnić trochę w życiu, bo my gonimy za wszystkim, czasami nawet nie wiedząc sami za czym, a świat sobie biegnie swoim trybem i tyle ma nam do zaoferowania, że tylko czerpać- kolorowe życie wciąż się toczy, ale już beze mnie. To jedyne takie miejsce, jakie zobaczyłam do tej pory, do którego wiem, że muszę wrócić. Do czego i Was serdecznie namawiam.
Dziękuję moim cudownym towarzyszom podróży. Dzięki Waszej radości wszystko było dwa razy bardziej „naj”.
 
Buziaki dla wszystkich, którzy doczytali do końca… Gratuluję wytrwałości i niech Wam przyświeca myśl- nie moja wcale: „Ten, kto żyje widzi dużo. Ten, kto podróżuje widzi więcej”.

Dodaj komentarz