Rugia 2013- Przywitanie z wyspą

Dlaczego Rugia? Na przykład dlatego, bo zawsze chcieliśmy pomieszkać sobie na wyspie. Jest przełom kwietnia i maja, pogoda bezdeszczowa, ale chłodno. A my na wyspę wybieramy się całą rodzinką. Nastawiamy się na zwiedzanie, jednakże program naszego pobytu musimy dopasować do potrzeb naszych dzieci (5 i 8 lat). To, co opisuję poniżej, to tylko mały fragment tego, co oferuje Rugia. Już teraz wiemy, że nie uda nam się zobaczyć wszystkiego.

Co to właściwie jest ta „Rugia”? Po pierwsze to największa wyspa niemiecka. Ale idąc trochę dalej, obrazy, który zapamiętuje się z wyspy to BIAŁE DOMY, BUKI I PIASZCZYSTE PLAŻE.

Skąd białe domy? Książe Putbus (miasteczko na Rugii) niejaki Wilhelm Malte, a był to XIX wiek, zarządził, aby fasady wszystkich domów w Putbus pozostawały białe, a przed domami sadzono róże. Mimo, że upłynęło już sporo czasu, architekci wykonując plany zagospodarowania wyspy nadal w miarę możliwości stosują się do tego dekretu, nie tylko w miejscowości Putbus, lecz też innych położonych na wyspie, dlatego te nazywane są często „białymi” lub też „różanymi miasteczkami”. Dobra- białe domy wyjaśnione.

A buki? Bo jest ich dużo. Najstarsze z nich dożywają 350 lat. Buki cudownie wkomponowują się w krajobraz wyspy tworząc duże połacie zieleni, w które człowiek próbuje nie ingerować.

No i pozostały plaże- bo jak jest wyspa, to muszą być plaże. A te akurat są piaszczyste, czyste i urokliwe.

Na Rugię przedostajemy się mostem łączącym miasto Stralsund z wyspą. Wygląda naprawdę ciekawie i ma prawie 3 km długości. Na moście i całej wyspie obowiązuje maksymalna prędkość 80 km/h. Nie warto jej przekraczać, bo wszędzie rozstawione są radary. Zresztą na tej trasie i tak trudno wyprzedzać, bo po jednopasmowej drodze ciągnie się sznur samochodów.

Pierwsze wrażenie? Hmm- Rugia obiecuje wiele, ale wjeżdżając na wyspę mamy nieodparte wrażenie, że to nie do końca jest to, czego oczekujemy- stare budynki, wielka przebudowa dróg, nawigacja wariuje i nie chce prowadzić nas jedynym możliwym przejazdem. Musimy uzbroić się w cierpliwość, bo to, co na wyspie najpiękniejsze znajduje się dopiero w jej głębi. Kierując się na półwysep Mönchgut widzimy przed sobą symboliczną bramę- wrota do miejscowości Baabe- małego nadmorskiego miasteczka, którego zabudowę w większości stanowią domy wakacyjne, a w którym spędzimy kolejne 7 dni.

Ponieważ wybraliśmy się na Rugię samochodem, poruszamy się po niej w ten właśnie sposób. Głównie, bo trochę wędrujemy, trochę jeździmy komunikacją publiczną. Na Rugii w każdej miejscowości zorganizowano parkingi, które kosztują 1-2 EUR/godz. Drogo- niedrogo, ale i tak niełatwo znaleźć miejsce. I to wszystko przed sezonem. Uwaga: lepiej nie próbować zostawiać samochodu przed supermarketami, bo jak nas złapią, zapłacimy karę.

W miejscowościach Sellin, Baabe, Göhren i Binz kursuje kolejka turystyczna, darmowa dla wszystkich tych, którzy zapłacili opłatę klimatyczną. Przed wejściem do niej trzeba pokazać kierowcy dowód zapłaty, jeśli tego zażąda.

Oprócz tego atrakcję regionu stanowi „pędzący Roland”- kolejka wąskotorowa, której korzenie sięgają 1895 roku. Nazwa zupełnie myląca, ponieważ kolejka osiąga prędkość do 30 km/h. Ze względu na urokliwość terenu godna polecenia forma przemieszczania się. Po dziś dzień na czele składu jedzie historyczna lokomotywa parowa ciągnąca za sobą wagony, niektóre z nich mają 100 lat. Za to niestety musimy już zapłacić.

Jest jeszcze jedna metoda przemieszczania się po wyspie, z której korzysta bodajże najwięcej turystów- rowery. Wypożyczalnie rowerów są na każdym kroku, można wypożyczyć rowery pojedyncze, podwójne, wózki do rowerów dla dzieci, rowery dla dzieci, rowery rodzinne. Koszt wypożyczenia roweru na dzień- od 3,5 EUR. Bilety wstępu Wiele miejsc na Rugii przystąpiło do programu rodzinnego, który umożliwia oferowanie rodzinom z dziećmi biletów rodzinnych. W niektórych miejscach płacą tylko rodzice, a dzieci do 14 roku życia wchodzą za darmo, w niektórych dzieci, bądź tylko jedno dziecko płaci 1 EUR, rodzice normalnie. Tak czy inaczej warto wszędzie pytać o bilety rodzinne.

No to nasz krótki urlop: czas start!

Dodaj komentarz