„Przypomnij mi, kim jestem” Matthew Thomas

Eileen to córka irlandzkich imigrantów, którzy osiedlają się w Nowym Jorku. Poznajemy ją jako małą dziewczynkę o wielkich marzeniach, które skrajnie różnią się od tego, co przeżywa w domu rodzinnym. Już wtedy jej celem życiowym staje się życie idealne, bez problemów finansowych, z sukcesami, koniecznie w pięknym domu w bogatej dzielnicy.
Mimo braku wsparcia ze strony najbliższych, ale dzięki własnej mądrości i ambicjom Eileen sięga po coraz więcej i pnie się coraz wyżej. Poznaje dobrze zapowiadającego się naukowca, z którym postanawia się związać i walczyć wspólnie o amerykański sen.

A życie, jak to życie na wszystko ma swój scenariusz. Na życie Eileen zgoła odmienny niż ona sama. Tak więc życie funduje jej nowe doświadczenie, które będzie największą próbą, jaką może nam zafundować- próbą miłości, wytrwałości, szacunku i wszystkich innych równie ważnych uczuć.

Nie piszę celowo o tym, co staje na drodze Eileen, bo to ukierunkuje Was od początku czytania książki, a ja nie chcę nikogo popychać w żadnym kierunku.

Gdybym miała podsumować tak w skrócie, to:
* 600 stron- trochę dużo, więc pojawiają się niekiedy przydługawe opisy, które bez szkody dla historii można pominąć
* Pierwsza część książki totalnie inna niż druga i nie spodziewasz się, że to w ogóle będzie głównym motywem
* Obyczaj, więc akcja nie ma szczególnych zwrotów. Dla miłośników sensacji powieje nudą
* Książka o nadzwyczajnej sile normalnych kobiet, codziennej logistyce i konieczności ciągłego podejmowania nierzadko trudnych decyzji
* Nie czyta się jednym tchem i nie czyta się przez dwa wieczory, więc musicie sobie zarezerwować trochę czasu
* Dużo w niej smutku i prawdy o rodzinie, o tym, co najważniejsze i o walce właśnie o to najważniejsze

Ja nie żałuję tych kilku wieczorów. Mam nadzieję, że Wy też nie pożałujecie😊

Dodaj komentarz