„Postułka” Katarzyna Berenika Miszczuk

Niby wszystko, co potrzebne dobremu kryminałowi tu jest- odcięta przez burzę od świata wyspa, przez to oczywiście brak możliwości ucieczki, trup w ilości z dnia na dzień coraz większej, a motywów tyle, że nie byłabym w stanie wyliczyć wszystkich, bo to skłócona, niesamowicie bogata rodzina, w której występują zdrady, choroby psychiczne, przemoc i w ogóle chyba wszystkie patologie. I każdy z bohaterów książki ma powód, aby mordować. Do tego jeszcze ptaki- pustułki- prawie jak u Hitchcocka, ale gatunek i ilość inna. Miały być elementem grozy, ale nie przestraszyły absolutnie. Klimat po małej części rodem z książek Agathy Christie, ale to zupełnie nie to samo.

Do połowy czyta się dobrze i szybko, ale bez większych emocji, a potem już zaczyna nużyć. Zakończenie zaskakujące, ale dla mnie prawie każdy kryminał kończy się zaskakująco, bo ja wszystkim ufam i nie jestem dobra w analizie przestępstw. Pewnie dlatego też do policji mnie nie ciągnęło…

Można przeczytać, ale myślę, że są dużo lepsze kryminały na tym świecie. A mój największy zarzut- w tej książce nie ma atmosfery napięcia, która powinna towarzyszyć takim historiom. W skali do 10 dałabym nie więcej niż 4:(

Dodaj komentarz