Portugalia 2022, Schody do nieba i magiczna Braga

Chyba nie do końca tak powinno być, ale jednak tak jest. Do Bragi, zwanej portugalskim Rzymem ze względu na ilość kościołów wybieram się wcale nie z ich powodu. Ja po prostu kiedyś zobaczyłam znowu schody, na których bardzo chciałam się znaleźć. I znowu jak w przypadku Lello pognałam ku małym marzeniom. Cholera, wiem, że to nie tak powinno być, ale gdybym napisała, że do Sanktuarium Bom Jesus pojechałam ze względu na kościół, to chyba bardzo bym samą siebie oszukała.

Sanktuarium znajduje się blisko Bragi (autobusem kilka minut), a do Bragi z Porto daleko nie jest (z 60 km i godzinka pociągiem).

Aby dostać się na górę, bo kościół na niezłej górce stoi, można dygać ponad 500 stopni odczuwając kolana, bo przecież jakiś wiek już mamy haha, a można wjechać najstarszą w Portugalii kolejką liniowo- szynową za całe 1,5 EUR i zejść po jakimś czasie radośnie w dół odczuwając oczywiście kolana, ale jakoś perspektywa lepsza. Oczywiście, że wybieramy tą drugą wersję.

Co czeka nas na górze? Kościół od roku 2019 wpisany na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, park przykościelny, trasy spacerowe, kwiaty i widoki. Widoki na Bragę. Oczywiście, że ładne, ale bez wielkiego wow. Bo to WOW to te schody. Sama radocha. Podzielone na trzy części: pierwsza-kalwaria i stacje pasyjne, druga- fontanny symbolizujące pięć zmysłów, ostatni odcinek to trzy cnoty: Wiara, Nadzieja i Miłosierdzie. Dopiero tutaj zrozumiałam, dlaczego ołtarze w kościołach portugalskich są inne niż nasze. Na każdym są schody. Schody to symbol tego miejsca- jednego z najważniejszych dla Chrześcijan.

Schodzimy powoli przycupując sobie bez ograniczeń. Kolejne małe marzenie spełnione!

Autobusem wracamy do Bragi. Podobno Braga się modli, Porto pracuje, a Lizbona imprezuje. Ta mieścina ma milion okazji do modłów. Kościół na kościele. I wszędzie skrzydła. Chyba anielskie, choć ja przymierzając się przy nich na anioła nie wyglądałam wcale haha. A tak poza tym piękne, smakowicie ukwiecone miasteczko. I jeśli już kiedykolwiek zdecydujecie się na taki spacer po Bradze, to na zachód słońca trzeba zajrzeć do ogrodów Barbary. W samym centrum, koło uniwersytetu. Tak, tak. Bo Braga to też miasto uniwersyteckie.

I tak zrobiła się nam z tego wyprawa to cały dzionek. Zaczęłyśmy poznawać okolice Porto z całkiem fajnej strony.  

Dwie skrzydlate pozdrawiają:)

Dodaj komentarz