Portugalia 2022- domki w paseczki, wielka woda i trochę jakby Wenecji

Ocean. W końcu to rzut beretem. Niedzielę postanawiamy spędzić więc nad wodą. Ale to dopiero drugi punkt programu. Bo na sam początek jedziemy do Aveiro- miasteczka na lagunie, które kiedyś leżało nad oceanem, ale zmiany klimatyczne i kataklizmy spowodowały, że teren ten został odcięty.

Dlaczego właśnie Aveiro? Wiem, że to krzywdzące porównanie, ale miasto nazywane jest portugalską Wenecją. I każdy, kto choć raz w Wenecji był oczekuje dokładnie tego samego. A Aveiro ma cztery kanały oplatające całe miasto i kolorowe łódeczki, które podkreślają jego koloryt. Jest ładnym miasteczkiem uniwersyteckim, którego poznanie można spokojnie połączyć z wizytą nad oceanem. Bo do wielkiej wody mamy z tego miejsca jakieś 10 km.

Tak więc fundujemy sobie niespieszną kawkę nad kanałem i spacer urokliwymi uliczkami. Nie za długo, bo i tak w drodze powrotnej z plaży Costa Nova i tak tutaj wrócimy.   

Costa Nova- nadmorska część laguny Aveiro. Kiedyś wioska rybacka. A dziś? Dzięki kolorowym, pasiastym domeczkom i cudownym plażom to miejsce, w którym chyba każdy chciałby się znaleźć na dłużej. A że to już po sezonie, więc jest cicho, ciepło. Idyllicznie. A zresztą zdjęcia bardziej oddadzą urokliwość tego miejsca.

Późnym popołudniem wracamy autobusem do Aveiro. Mamy jeszcze czas na krótki spacer po tym miasteczku. Przed nami droga powrotna pociągiem do Porto (jakieś 75 min.). 

 A w Porto ludziska się bawią na ulicach. Ehhh piękne to wszystko….

Dodaj komentarz