Nie mieć matki chorej psychicznie to już jest duże coś. To już na starcie jest się wygranym. No a Peter niestety tego szczęścia nie ma. Gdyby jeszcze chociaż ojciec nie pozostawał bierny w tej sytuacji, to byłoby lepiej. Ale nie jest. Peter często od dziecka pozostawiony jest sam sobie.
Dobrze chociaż, że córka sąsiadów Kate jest fajna. Od małego jest fajna, a jako nastolatka staje się kimś więcej niż tylko fajną sąsiadką.
Niestety wzajemna fascynacja tych młodych ludzi budzi sprzeciw rodziców obojga. Dochodzi do tragedii, która karze im się rozstać i żyć dalej, ale już nie w pobliżu siebie.
Los ma ten dar, że pozwala sobie czasami na więcej. W ich przypadku również. Coś, co w związku z przeszłością wydaje się być absolutnie niemożliwe, staje się faktem. Po latach znów stają na tej samej drodze. Z traumami dzieciństwa, ufnością, że nie trzeba powielać historii i można żyć inaczej, obciążeniami zawodowymi i miłością- już wcale nie młodzieńczą. Ten zlepek wszystkiego zapowiada niełatwe wspólne życie. Ale które jest takie bardzo łatwe?
Daleko tej książce do romansu, choć z opisu może tak brzmieć. To jest opowieść o życiu zwykłych ludzi w zwykłym świecie, uciekającym czasie i zmieniających się pod wpływem różnych zdarzeń postawach. O tęsknocie i żalu, miłości wyrażanej bardzo różnie i naszych niedoskonałościach.
Nie ma w tej historii ani trochę pośpiechu, życie toczy się swoim tokiem. Może i dla niektórych wydawać się przynudnawo. Cóż- codzienność nie zawsze ma na twarzy fascynujące zdarzenia i superbohaterów.
Polecam osobom, które nie stawiają na spieszność w opowieściach, lubią książki obyczajowe i historie, jakie przydarzyć mogą się tak naprawdę każdemu z nas.
Dziękuję Wydawnictwu Agora za egzemplarz do recenzji:)
