„Niewidzialne życie Addie LaRue” Victoria Schwab

Wyobraź sobie, że wchodzisz na imprezę. Nikt z towarzystwa cię nie zna. Przedstawiasz się i rozmawiasz z ludźmi. Ale każdy, kto straci cię na chwilę z oczu już cię nie rozpozna. I możesz zaczynać od nowa. A co jeśli podoba ci się facet? I ty jemu też? Budzisz się rano we wspólnym łóżku o wspólnej nocy, a on nie wie kto leży obok niego. Ty znasz każdy szczegół waszego spotkania. Mało tego ludzie tak bardzo mają cię nie pamiętać, że nie jesteś w stanie ani wypowiedzieć swojego imienia, ani napisać czegoś, co zostałoby trwale na papierze. Bo to byłby dowód na to, że istniejesz/istniałaś.

Ile razy można zaczynać od nowa? Teraz już właśnie mija 300 lat twojego problemu, który miał być twoim wybawieniem.

Trzysta lat temu rodzice Addie postanowili wydać ją za mąż za wdowca z gromadką dzieci. Cóż takie czasy były. Gdyby nie jej buntowniczy charakter, poszłaby na to. Ale ona nie chce tak żyć i tak się zestarzeć. Zawiera więc pakt z diabłem: on daje jej wolność, która objawi się tym, że już nigdy od nikogo nie będzie zależna, ona powierzy mu swą duszę, jak już nie będzie chciała tego wszystkiego ciągnąć. Udało się! Tylko, czy skutek jest taki, jak ona sobie to wyobraziła w momencie zawierania umowy?

Chwilę dłuższą czytałam tą książkę. Z ciekawością przeplataną taką ciut mniejszą ciekawością. A ta mniejsza ciekawość wypełniła środek. Sam pomysł na taki temat rewelacja, choć przecież wcale nie nowy. Bo dusze diabłu rożni wielcy przecież zaprzedawali. Ale tutaj ukazany w zupełnie inny sposób.

Cała historia w piękny sposób pokazuje, jak bardzo jednak chcemy przynależeć. Przynależeć do drugiego człowieka, do jakiejś społeczności. Jak bardzo chcemy być zauważeni za życia i widoczni po śmierci. I móc po sobie coś pozostawić. I jak diabeł, z którym przecież też zdarza nam się pakty zawierać, potrafi być przez tą chwilę, kiedy nas kusi, całkiem odpowiadający naszym potrzebom. No wręcz do pokochania. Więcej wątków godnych zauważenia z pewnością bym tam jeszcze znalazła, ale te stanęły na planie pierwszym.

Pierwszy raz czytałam książkę z gatunku aż tak bardzo fantasy. Nie ukrywam, że zachęcona poleceniami. Nie ukrywam, że warto było. I nie ukrywam, że przez ostatnie 100 stron nie mogłam się zupełnie oderwać. Polecam. Choć nie jest to książka dla każdego, bo może być za nudno w pewnym momencie i nie jest to książka, którą w całości się połyka. Ta książka wymaga czasu.    

Ocena:
7.5/10

Dodaj komentarz