„My dwie”

Jesienne kino „My dwie”
Marzenia w końcu się spełnią. Trzeba jeszcze tylko wykonać dwa kroki- sprzedać mieszkanie i powiedzieć dzieciom. 
Tak przynajmniej sądzą dwie sąsiadki Nina i Madeleine, które zamierzają już do końca swoich dni żyć w końcu oficjalnie ze sobą i to w najpiękniejszym mieście świata- w Rzymie. Sprzedaż mieszkania jest chyba dużo łatwiejsza niż powiedzenie dzieciom, że dla mamy ta kobieta z drzwi naprzeciwko to od 20 lat ta jedna i jedyna. A los- jak to los- swoje plany też ma. Niekoniecznie pasujące do planów reszty świata.

Jeśli miałabym jednym słowem określić ten film, to powiedziałabym po prostu: „ładny”. Kino francuskie urzeka. Tym razem daje Ci kopa i zmusza do myślenia na temat ciągle jeszcze z uporem „zakazywanej miłości”. Że lesbijska to jedno, że kobiety po 60-tce to drugie. I wiecie co? Potrzebne są takie filmy. Bo pokazują, że człowiek po prostu potrzebuje drugiego człowieka i jego miłości. I płeć i wiek nie mają tutaj absolutnie żadnego znaczenia. Każdy ma prawo dążyć do szczęścia swoją drogą. I walczyć o to, aby być szczęśliwym. I nic nam do tego, bo mamy tylko jedno życie i nie wolno nam go ani sobie ani innym spieprzyć.

Film nie dla wielbicieli tylko sensacji. Tutaj nie ma prędkości, więc może być im nudno. Dla wielbicieli kina francuskiego- oj bardzo.
Aha i jeszcze jedno- kino w tym momencie jest chyba jednym z najbezpieczniejszych miejsc na świecie. Nie odpuszczajcie!

Dodaj komentarz