Mozelskie wakacje Rieslingiem płynące.
Kiedy znajomi zadawali mi pytanie gdzie jedziemy na wakacje i słyszeli: „Do Niemiec, nad Mozelę” u części z nich widziałam zdziwienie, bo przecież co takiego można zobaczyć w Niemczech, a u części wręcz współczucie, że nie jedziemy np. do Chorwacji.
I nie dziwię się szczerze mówiąc ani jednym, ani drugim. Bo Dolina Mozeli to tereny niekoniecznie znane szerszym gronom, Niemcy jako kraj wakacyjny nie jawi się za bardzo w naszej świadomości, a jeśli już to z wyjazdami zarobkowymi albo po coś jeżdżącego, a ponad wszystko większość znajomych jednak lubi w czasie urlopu poleżeć nad wodą. A my wybieramy właśnie tak!
Nad Mozelę wracamy po pięciu latach. Dlaczego? Bo jest bajecznie, bo wino przednie, bo blisko do Francji, a to kolejny nasz cel. Zdjęcia pomieszam- będą i te najnowsze i te z 2014 roku. W końcu poza nami reszta nie za bardzo się zmieniła haha.
Krótko o głównej bohaterce- rzeka Mozela sama w sobie ma prawie 550 km długości. My poznajemy ją na odcinku od Trewiru do Koblencji, gdzie wpada do Renu. Tam, gdzie płynie, dominuje wszystko- krajobraz, życie mieszkańców i wypoczynek turystów.
Jak w skrócie opisać, co czeka tu turystów? Przede wszystkim widoki- i te w dolinie i te ze szczytów winnic i te z powietrza- na mostach wiszących, a wszystkie uzupełnione o wijącą się łagodnie Mozelę. Po drugie niezliczona ilość zamków- takich w doskonałym stanie, gotowych przyjąć w swe mury i ugościć każdego turystę, ale również ruiny zamków, z których rozpościerają się cudowne widoki. Po trzecie- wino, wino i jeszcze raz wino. Obecne na każdym kroku. Przede wszystkim Riesling w najlepszym wydaniu. To właśnie tutaj zaczęłam pić (haha). Pięć lat temu. Od tej pory sprowadzamy je regularnie i w niemałych ilościach. Najpyszniejsze na świecie.
Zapraszam Was więc na pierwszą część fotorelacji. Najpierw spacer po Cochem- najbardziej turystycznym miasteczku w pobliżu Ernst, w którym mieszkamy. Widok na zamek, znak rozpoznawczy miejscowości. Poza tym klimatyczne uliczki, stateczki, kolorowo, kwiatowo. I w ogóle pięknie. Zdjęcia nie oddadzą uroku tych miejsc, są jedynie namiastką, aby zachęcić do ich poznawania. Odwiedźcie z nami XII wieczny zamek Elz, ciągle jeszcze we władaniu potomków rodu Eltzów. Perełka architektury, którą odwiedza 300 tyś. osób rocznie. Bo warto. Przejdźcie się po drugim najdłuższym w Niemczech moście wiszącym Geierlay (360 m długości, 100 metrów na doliną Mozeli). I zajrzyjcie na winnice, na których już lada chwila, bo ok. połowy września zaczną się zbiory. Przyjemności.












